Młodzieżowa reprezentacja Polski do lat 21 pokonała na wyjeździe swoich rówieśników z Portugalii 3:1 i tym samym zapewniła sobie awans do przyszłorocznego Euro. Po meczu doszło do polemiki na łamach Twittera pomiędzy bramkarzem Biało-Czerwonych, Kamilem Grabarą oraz Tomaszem Hajto, który nie do końca wierzył w sukces podopiecznych Czesława Michniewicza.

 

- To było mocne niedopatrzenie, ale myślę, że pan Tomasz jakoś to przełknął i między nami wszystko jest w porządku. Jak na mężczyzn przystało, było uściśnięcie dłoni i myślę, że z mojej strony topór wojenny został zakopany. Z drugiej strony nigdy nie był wzięty do rąk. Pan Tomasz trochę mnie prowokował na antenie Cafe Futbol. Tam nie doszło do spotkania, ale spotkaliśmy się na Twitterze i na lotnisku w Porto - przyznał Grabara.

 

Radość po wyeliminowaniu Portugalczyków była ogromna, a sam zainteresowany przyznał, że duża w tym zasługa team spirit. - Nie ma w życiu zbyt wiele takich okazji. Grupa się konsoliduje, ileś czasu spędzamy na zgrupowaniach, których było kilka. Przebywamy ze sobą. Można mówić, że ma się przyjaciół i kolegów z pracy, ale myślę, że nasza reprezentacja działa bardziej jak rodzina i to też była karta przetargowa w tym sukcesie - powiedział.

 

Selekcjoner naszej młodzieżówki Czesław Michniewicz wyselekcjonował grupę kilkunastu zawodników, którzy stworzyli monolit na wagę awansu do Euro U-21. - To jest tak samo jak w samochodzie, gdzie nowy silnik musi się zatrzeć. W kadrze nie ma na to zbyt wiele czasu, bo od razu są mecze i trzeba grać. Trener Michniewicz miał zarys tej drużyny. Myślę, że ona aż tak bardzo nie zmieniła się w porównaniu z pierwszym naszym spotkaniem. Widać, że trener miał dobre spojrzenie na to i większość zawodników pokryła się z wtorkowym meczem. To też była nasza siła, że wszyscy się znali i działało to trochę jak efekt kuli śnieżnej, że to konsolidowanie i przebywanie razem nabierało tempa i atmosfera była coraz lepsza, podobnie jak gra - stwierdził Grabara.

 

Sukces reprezentacji Polski jest tym większy, że w pierwszym starciu obu drużyn w Zabrzu to rywale wygrali 1:0 i przed rewanżem byli faworytem. - Czy to jest 0:1 czy 1:1, to i tak trzeba zdobyć bramkę na wyjeździe. Dobrze, że w Zabrzu nie skończyło sie 0:2, bo wówczas nastroje byłyby inne i sytuacja byłaby z gatunku tych niemożliwych do wykonania. Przy 0:1 nikt nie zwieszał głowy, powiedzieliśmy sobie, że to dopiero jest pierwsza połowa spotkania - skwitował Grabara.

 

Rozmowa Romana Kołtonia z Kamilem Grabarą w załączonym materiale wideo. Cały odcinek do obejrzenia na kanale "Prawda Futbolu".