Polsat News: Robert mówił, że nikt nie wierzył w ten cud poza mną i garstką przyjaciół. Pan też był w grupie ludzi małej wiary?
 
Andrzej Borowczyk: Ja jestem "zdroworozsądkowcem". Wiara tutaj odgrywała sporą rolę, ale ja po prostu mu szczerze życzyłem powrotu. Jestem pełen podziwu dla Roberta, a jeśli ktoś myśli inaczej, nie powinien tego wyrażać na głos. To, co ten człowiek przeszedł w życiu jako sportowiec i człowiek... Ile było w tym bólu, ile cierpienia w tym wszystkim... To, że stać było go jeszcze na to, żeby cały czas ciężko pracować. Na początku była to rehabilitacja, a później bardzo ciężka praca. To nie była kwestia wiary, ja mu bardzo mocno tego życzyłem.
 
Rok temu Williams wybrał Sierieja Sirotkina. Rosjanin przez ten rok zdobył zaledwie punkt. Wtedy Robert mówił: to nie jest moja porażka, to rok zyskany na to, żebym był jeszcze lepszy. Wtedy mógł machnąć ręką: nie wybrali mnie, to nie mój czas...
 
Paradoksalnie to, że Robert nie jeździł w tym roku jako kierowca zespołu było dla niego wielką korzyścią. Williams zorientował się, że ich wybór był niewłaściwy i oparty tylko na dużych pieniądzach. Zespół odczuł na własnej skórze, jak niekorzystnym wyborem była współpraca z rosyjskim bankiem. Formuła 1 to jest sport globalny. Być może Williams nie powinien budować swojej marki na takim sponsorze, który nie jest zbyt dobrze postrzegany na świecie. Przez ten rok Robert będąc kierowcą technicznym poznał doskonale ten zespół, cały jego potencjał. To jest człowiek, który pierwszy przychodzi do fabryki i ostatni wychodzi. On wie wszystko na temat samochodu, który oni przygotowują na kolejny sezon. Od tej strony są same plusy. A to, że zareagował na to właśnie tak, świadczy tylko o tym, jak wielkim jest człowiekiem.
 
Czy 100 milionów od firmy Orlen było argumentem, który przesądził o zaangażowaniu Polaka na dwa lata?
 
To nie był na pewno argument przesądzający. Był to jednak bardzo istotny czynnik, nie oszukujmy się. Williams jest w kłopotliwej sytuacji finansowej nagle znalazł się na dnie stawki. Siedem punktów w zeszłym sezonie (1 - Sirotkin, 6 - Lance Stroll) to katastrofa dla zespołu, który dziewięć razy stawał na najwyższym stopniu podium w kategorii konstruktorów. Pieniądze są dla nich bardzo ważne. Oni nie mają takiego budżetu, jakim dysponują Ferrari czy Mercedes. Ja w przypadku pieniędzy z Orlenu spojrzałbym na to wszystko inaczej. Nie wiem, czy to jest świetna inwestycja ze strony Williamsa, ale na pewno jest to świetna inwestycja ze strony polskiej firmy. Powtarzam, Formuła 1 to brand globalny. Nie mam wątpliwości, że kamery będą bardzo często pokazywały nam Roberta. Cieszy się ogromną estymą w światku F1, a na jego bolidzie będzie logo polskiej firmy. To jest obustronna korzyść.
 
W F1 łatwiej jest zadebiutować niż do niej wrócić?
 
Były już wspaniałe powroty w tej dyscyplinie. Był Niki Lauda, był Michael Schumacher... W każdym sporcie jest trudniej wrócić. To tylko podkreśla niezwykły wyczyn Roberta.
 
Cała rozmowa z Andrzejem Borowczykiem w załączonym materiale wideo.