Fogiel z Paryża: Wielki francuski czempion zazdrościł Polakom uznania

Inne
Fogiel z Paryża: Wielki francuski czempion zazdrościł Polakom uznania
fot. materiały własne

Liczący dzisiaj 82-lata Michel Jazy mieszka w Hossegor nad Atlantykiem w zachodnio-południowej części Francji, jednak świetnie orientuje się w wydarzeniach w światowej lekkoatletyce i popisach biało-czerwonego duetu Kszczot-Lewandowski, pary odnoszącej duże sukcesy.

Od sześćdziesięciu lat żyję nad Sekwaną, jednak polski sport był mi zawsze bardzo bliski. Przez wiele lat kibicowałem naszym sportowcom. Takie miejsca jak Wembley, Stuttgart, Strasburg, mam w pamięci do dzisiaj jako historyczne sukcesy polskich piłkarzy, których byłem naocznym świadkiem. Najpierw jako stały czytelnik "Przeglądu Sportowego", później ponad czterdziestoletni korespondent tej gazety w Paryżu śledziłem losy polskich sportowców, nie tylko piłkarzy, a z wieloma z nich łączyły mnie i dalej łączą, więzi przyjaźni. Od ponad pięciu lat współpracuję z Polsatsport.pl i bardzo sobie cenie tę współpracę, bo to portal który pozwala być na bieżąco w kontakcie z wydarzeniami w polskim sporcie. Lobbowanie polskiego sportu we Francji to również przyjemna część mojej działalności.

 

Piątego stycznia 2019 roku Polsat pokaże na żywo "Galę Mistrzów Sportu", podczas której wręczona zostanie statuetka Czempiona. Nie ma chyba kraju na świecie w którym wybór sportowca numer jeden byłby dokonywany w tak piękny i uroczysty sposób. Nie wiem dokładnie ile razy, ale chyba nie mniej niż pięćdziesiąt, wysyłałem swoje kupony z mojej drugiej ojczyzny, oddając swój głos na najpopularniejszego (bo nie zawsze najlepszego) sportowca Polski. Nigdy nie udało mi się trafić "10" i wygrać samochodu. Udało mi się natomiast do tej przyjemnej zabawy wypełniania kuponów, namówić kilka razy słynnego naszego rodaka Michela Jazy’ego, który zdobył trofeum Mistrza nad Mistrzami… we Francji aż trzykrotnie (1960, 1962, 1965). Dwukrotnie zdobył je Raymond Kopa(czewski) w roku 1955 i 1958.

 

Liczący dzisiaj 82-lata Jazy mieszka w Hossegor nad Atlantykiem w zachodnio-południowej części Francji, jednak świetnie orientuje się w wydarzeniach w światowej lekkoatletyce i popisach biało-czerwonego duetu Kszczot-Lewandowski, pary odnoszącej duże sukcesy. Kiedy skontaktowałem się z nim, aby poruszyć temat Plebiscytu Przeglądu i zapytać, jak coś takiego wygląda we Francji, temat polskich sukcesów w lekkoatletyce był pierwszą anegdotą , bo według wywodzącego się z polskiej emigracji syna polskiego górnika, w plebiscytowej czołówce tegorocznej edycji nie może zabraknąć miejsca dla wspomnianej dwójki średniodystansowców.

 

Czytelników Polsatsport.pl na pewno zainteresuje opinia słynnego biegacza w popularnym Plebiscycie i porównanie go z jego francuskim odpowiednikiem Champion des Champions : ,,Coś takiego jak w Polsce nie istnieje we Francji, zresztą żałuję, że w latach sześćdziesiątych nie mogłem być uwzględniany … jako polski sportowiec bo doświadczyłbym na pewno wiele więcej wrażeń. Taką pasję i otoczkę można znaleźć tylko w Polsce. Ja zdobywałem tytuł Mistrza prawie incognito. Chociaż nie mogłem narzekać na brak popularności we Francji, bo niektóre z moich prób bicia rekordów były nawet pokazywane na żywo w telewizji. We Francji tytuł ,,Mistrz wśród Mistrzów’’ przyznawany jest co roku od 1946 roku. Szkoda, że w losowaniu udziału nie biorą kibice, bo to nadałoby jeszcze większej rangi temu trofeum.

 

- Pamiętasz twój pierwszy tytuł z 1960 roku?

 

- Oczywiście, że pamiętam. Przychodząc do pracy w "l’Equipe", gdzie byłem linotypistą, zostałem zaproszony do biura naczelnego Jacques Goddeta który w towarzystwie Marcela Hansena, szefa rubryki lekkoatletyki wręczył mi skromną tabliczkę z napisem ,,Champions des Champions 1960 – l’Equipe’’. Ale nie było ani szampana, ani orkiestry. W Polsce wyglądało to całkiem inaczej i pod tym kątem zazdrościłem moim kolegom z bieżni Krzyszkowiakowi, Baranowi, Zimnemu czy Chromikowi, ale co kraj to obyczaj.

 

- Trzy zwycięstwa to duży wyczyn, czy byli sportowcy z większymi osiągnięciami?

 

- Jeżeli się nie mylę to sztuka zdobycia tego trofeum czterokrotnie udała się tylko słynnemu później kolarzowi Bernardowi Hinaultowi i Alainowi Prostowi - pilotowi formuły 1.

 

Jak widać, pomimo małej, zwykłej uroczystej ceremonii wręczania trofeum Michel Jazy dalej wraca do tej pięknej chwili w jego karierze.

Warto również dodać, że od kilkunastu lat zamiast mało atrakcyjnej tablicy wręczana jest już piękna statuetka z brązu Czempiona. W zeszłym roku zdobyli ją ex-aequo narciarka Tessa Worley i dżudoka Teddy Riner. Kto będzie Czempionem za rok 2018 dowiemy się już za miesiąc. Największe szanse ma świeżo upieczony rekordzista świata w dziesięcioboju Kevin Mayer.

Tadeusz Fogiel, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze