Żuraw kończy swoją misję w Lechu Poznań

Piłka nożna
Żuraw kończy swoją misję w Lechu Poznań
fot. PAP

Dariusz Żuraw w najbliższą sobotę po raz drugi i ostatni poprowadzi piłkarzy Lecha Poznań w meczu ekstraklasy. Misja tymczasowego szkoleniowca dobiega końca, a od poniedziałku stery w zespole ma objąć były selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka.

Żuraw przejął obowiązki opiekuna "Kolejorza" po Ivanie Djurdjeviciu, który został zdymisjonowany 4 listopada po porażce u siebie z Lechią Gdańsk (0:1). Początkowo miał być "trenerem na jeden mecz", ale wobec przeciągających się rozmów z innymi kandydatami na szkoleniowca Lecha, jego misja nieco się wydłużyła w czasie. Pojawiały się informacje, że Żuraw poprowadzi poznańskich piłkarzy do końca roku.

 

W czwartek klub z Wielkopolski już oficjalnie zakomunikował, że negocjacje z trenerem Nawałką i jego asystentami dobiegają końca. Były selekcjoner biało-czerwonych od najbliższego poniedziałku ma rozpocząć operację uzdrawiania drużyny, która po pierwszej rundzie zajmuje dopiero ósmą lokatę.

 

Dla Żurawia sobotni pojedynek z Wisłą Płock (początek, godz. 18) będzie zatem ostatnim. Szkoleniowiec zapewnia, że absolutnie nie czuje się zawiedziony, bowiem jego rola z góry została jasno określona przez władze klubu.

 

- Nie ma tu żadnego rozczarowania, wiedziałem od początku jak wygląda sytuacja. Na bieżąco byłem informowany o wszystkim, co się dzieje. Z tego co wiem, to na 95 procent moja praca z pierwszym zespołem zakończy się po meczu z Wisłą Płock. Mam tylko nadzieję, że te informacje nie wpłyną źle na drużynę, a wręcz przeciwnie, liczę, że chłopaków to tylko zmobilizuje. Gramy o trzy punkty, które są nam bardzo potrzebne i chcielibyśmy dobrze się zaprezentować – powiedział Żuraw na konferencji prasowej, który przed przyjściem do pierwszego zespołu trenował rezerwy Lecha, które prowadzą w swojej grupie trzeciej ligi.

 

Jak dodał, trzytygodniowy epizod z pierwszym zespołem był dla niego przede wszystkim bagażem nowych doświadczeń. Żuraw przed dwoma tygodniami w Białymstoku przeciwko Jagiellonii zadebiutował jako samodzielny szkoleniowiec na boiskach ekstraklasy. Jego podopieczni po dobrym spotkaniu zremisowali 2:2.

 

- To była dla mnie super sprawa popracować z tymi zawodnikami. Mam nadzieję, że dobrze zamkniemy ten okres, który razem przepracowaliśmy. Dla mnie było to duże doświadczenie. Jako piłkarz byłem w różnych szatniach, byłem też, jako trener, w szatni drużyny, która zdobywała mistrzostwo kraju (Żuraw był asystentem Macieja Skorży, który poprowadził Lecha do mistrzostwa Polski). Ta szatnia później wyglądała nieco gorzej, ale mam nadzieję, że te wszystkie doświadczenia pomogą mi w pracy na tym najwyższym poziomie. Życie pisze różne scenariusze, nie można wykluczyć, że niedługo spotkamy się po różnych stronach barykady – stwierdził.

 

Do Poznania przyjeżdża Wisła Płock, która zdaniem Żurawia, po zmianie trenera i przyjściu Kibu Vicuny, gra znacznie lepiej. "Nafciarze" obecnie zajmują 10. miejsce i do Lecha tracą tylko trzy punkty.

 

- Wisła prezentuje się inaczej niż na początku sezonu. Grają piłką od tyłu, szukają prostopadłych podań. Zespół wygląda ciekawie, jest w nim kilku naprawdę dobrych zawodników - Ricardinho, Nicola Varela, Damian Szymański, Dominik Furman czy Giorgi Merebaszwili. Mają też słabsze momenty, które przeanalizowaliśmy i będziemy chcieli je wykorzystać - przyznał.

 

Trener lechitów ma natomiast duży, ale pozytywny ból głowy w kontekście wyboru kadry meczowej. Wszyscy bez wyjątku piłkarze są do jego dyspozycji.

 

- Dzisiaj na treningu będziemy mieli 25 zawodników z pola i trzech bramkarzy. A więc mam niemały orzech do zgryzienia, bo w składzie mogę mieć tylko 18 nazwisk - przyznał.

 

W pierwszej rundzie lechici wygrali w Płocku 2:1.

MM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze