Asseco Resovia Rzeszów jest w głębokim kryzysie. Zespół, który miał zawojować PlusLigę jak dotąd zamyka zestawienie. To skłoniło włodarzy do zmian. Rozpoczęło się od roszady na stanowisku trenera. Pracę stracił Andrzej Kowal, a jego miejsce zajął rumuński szkoleniowiec Gheorghe Cretu. Nie przyniosło to jednak zamierzonych efektów, więc podjęto kolejny krok zmieniając prezesa. Nowym ma być Krzysztof Iganaczak.

 

Przed obecnym sezonem mówiło się, że "Igła" miał zostać dyrektorem sportowym Resovii. To oznaczałoby, że były libero zespołu z Podkarpacia byłby przełożonym trenera Andrzeja Kowala. Stosunki między panami nie były jednak najcieplejsze. - To byłaby bardzo trudna sytuacja - ocenił Jerzy Mielewski.

 

- Teraz Ignaczak ma wyczyszczone przedpole, bo trener Kowal był kimś więcej, niż tylko trenerem w tym klubie - powiedział Mielewski. - Po rozmowach ze środowiskiem siatkarskim Asseco Resovii Rzeszów myślę, że prezes Górski był niewolnikiem Kowala. Nie mógł suwerennie podejmować decyzji, bo taki wpływ na klub miał były szkoleniowiec Asseco Resovii - dodał.

 

- Może był świetnym specjalistą od czego innego. Wiedząc, że nie ma aż takiej znajomości zawodników i środowiska siatkarskiego pozostawił kwestie sportowe trenerowi Kowalowi. Nie był jego zakładnikiem, tylko tak sobie poukładali relacje - nie zgodził się Marcin Lepa.

Trener Kowal w swoich wypowiedziach twierdzi, że to Górski budował zespół pod kątem sportowym. Były prezes przedstawia sytuację dokładnie odwrotnie. - Idąc tym tropem dyrektor sportowy Kowal budował drużynę w zeszłym sezonie trenerowi Roberto Serniottiemu - zakończył Lepa.

 

Fragment "Prawdy Siatki" w załączonym materiale wideo. Cały odcinek do obejrzenia TUTAJ.