Szczęsny o kosmicznej paradzie: Myślałem, że to strzelał nasz zawodnik!

Piłka nożna

Wojciech Szczęsny był jednym z bohaterów meczu Juventus - Valencia! Choć miał tylko jedną interwencję, to była ona klasy światowej. - Na początku myślałem, że to nasz zawodnik strzelał - przyznał w rozmowie z Mateuszem Borkiem. Włosi wygrali 1:0 i zapewnili sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Mateusz Borek: Obejrzeliśmy kawałek dobrej piłki. To był dla ciebie trudny mecz, jeśli chodzi o koncentrację. Jeden trudny strzał i fantastyczna interwencja.

 

Wojciech Szczęsny: Chłopaki mnie przyzwyczajają do tego, że muszę być skoncentrowany na jedną sytuację w meczu. Teraz nie są to już dla mnie ciężkie mecze z punktu widzenia psychologicznego. Zagraliśmy dobry mecz, oni stworzyli jedną sytuację, którą udało mi się obronić, a poza tym chyba kontrolowaliśmy spotkanie.

 

Od początku widziałeś piłkę, która zmierza do Diakhaby'ego czy to była interwencja instynktowna?

 

Nie wiem! Ważne, że obroniłem, bo nie widziałem powtórek. Szczerze mówiąc to wydawało mi się na początku, że to nasz zawodnik uderzył, dopiero później ktoś mi powiedział, że jednak nie. Fajnie, że raz byłem potrzebny i udało mi się pomóc.

 

Widać było motywację i koncentrację u Cristiano Ronaldo po tym, co wydarzyło się w pierwszym meczu na Mestalla (otrzymał czerwoną kartkę - przyp.red.). Nie mahał rękoma, nie tracił energii na zbędne gesty.

 

Zagrał dobry mecz. Widać u niego taki głód, nawet pod koniec spotkania, kiedy my chcemy nieco uspokoić grę. On chce nadal strzelać gole. Stara się uderzać z dystansu. Dzisiaj się nie udało, ale mam nadzieję, że w nastepnym meczu się uda.

 

Mieliśmy wrażenie, że musieliście porozmawiać trochę o tym, co wydarzyło się w końcówce spotkania z Manchesterem United. Musieliśmy wyciągnąć wnioski.

 

Myślę, że to była bolesna i dobra lekcja. Byłoby łatwiej, gdybyśmy wtedy wywalczyli remis. Lekcja taka, że czasami nie trzeba wygrać 3:0 lub 4:0. Za skromne zwycięstwo jest tyle samo punktów. Kontrolowaliśmy spotkanie po strzeleniu gola, a przeciwnik sobie żadnej sytuacji nie stworzył.

 

Czyli trener zadowolony.

 

Myślę, że tak. Humor mu się trochę zespuł, kiedy Manchester strzelił w doliczonym czasie, ale my swoją robotę wykonaliśmy.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

jb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze