Po pierwszym w tym sezonie meczu pomiędzy ŁKS-em a GKS-em Katowice trudno było przewiedzieć, że po kilkunastu kolejkach, zespoły dzielić będzie przepaść w tabeli Fortuna 1 Ligi. W lipcu w Łodzi gospodarze przegrali bowiem 0:1, a katowiczanie przypominali jeszcze wtedy drużynę, która kilka miesięcy wcześniej walczyła o awans do Ekstraklasy.

 

Później jednak w śląskim klubie wszystko się posypało, a beniaminek z Łodzi zaczął piąć się w ligowej hierarchii. W poprzedniej kolejce ekipa katowiczanie doznali bolesnej porażki z GKS-em Tychy 0:4. Z kolei podopieczni Kazimierza Moskala zremisowali przed własną publicznością z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza 1:1 i był to dla nich ich jedenasty z rzędu mecz bez porażki.

 

Wyniki poprzednich spotkań GKS-u z ŁKS-em rozgrywanych w Katowicach też przekonują, że faworytem środowego meczu są goście. Choć ostatnio te drużyny spotykały się na Bukowej dość dawno. W październiku 2010 roku łodzianie zwyciężyli 3:1, w sierpniu 2012 roku wygrali 2:1. Padło poro goli, oby w środowy wieczór piłkarze podtrzymali tę "tradycję". 

 

Pomimo fatalnego wyniku w Tychach trener Dariusz Dudek jest dobrej myśli przed starciem z ŁKS-em:

 

- Wynik był znacznie gorszy od naszej gry. Stworzyliśmy więcej sytuacji niż w poprzednich meczach. Teraz musimy zrobić wszystko, by zdobyć jak najwięcej punktów w ostatnich dwóch spotkaniach rundy.

 

Prowadzący ŁKS Kazimierz Moskal przestrzega z kolei przed nadmiernym optymizmem:

 

W GKS-ie są piłkarze z ekstraklasowym doświadczeniem. - Oni wiele potrafią i w końcu "zaskoczą". Pozycja katowiczan w tabeli jest dla mnie dużym zaskoczeniem.  

 

Transmisja meczu GKS Katowice - ŁKS Łódź w Polsacie Sport News od godziny 17.45.