Andrzej Gmitruk spoczął na Cmentarzu Bródnowskim

Sporty walki

Medaliści olimpijscy, zawodowi mistrzowie świata, trenerzy, działacze i mnóstwo kibiców pożegnało w środowe popołudnie zmarłego 22 listopada trenera Andrzeja Gmitruka. Jeden z najlepszych polskich szkoleniowców spoczął na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.

Plejada aktualnych i byłych gwiazd boksu stanęła przy trumnie, na której umieszczono rękawice i trenerską tarczę. Z medalistów olimpijskich w tłumie można było wyłowić m.in. Jerzego Rybickiego, Krzysztofa Kosedowskiego czy Wojciecha Bartnika. Zawodowych mistrzów świata było trzech - Dariusz "Tygrys" Michalczewski, Krzysztof "Diablo" Włodarczyk i jedyny obecnie nasz czempion - Krzysztof Głowacki. Gmitruka żegnali pięściarze, z którymi ostatnio pracował Artur Szpilka, Izu Ugonoh czy Maciej Sulęcki. Byli trenerzy (m.in. Adam Kusior i Fiodor Łapin), działacze (m.in. minister sportu Witold Bańka), mnóstwo kibiców. Była też delegacja z Norwegii, gdzie przez lata Gmitruk pracował, jako trener kadry. Pojawili się też przedstawiciele innych dyscyplin sportu (m.in. były selekcjoner Jerzy Engel), aktorzy, ludzie świata biznesu. Gmitruk był postacią nietuzinkową, we wszystkich tych środowiskach bywał, miał znajomych, udzielał się. 
 
Mariusz Białobłocki - jeden z księży koncelebrujących mszę pogrzebową, przyjaciel Gmitruka i jego rodziny - wskazał, że był on człowiekiem "wielkiego serca, talentu, który nie żył dla siebie, a żył dla innych i był przy tym bezinteresowny".
 
Wyraził nadzieję, że jego praca i poświęcenie nie pójdą na marne. "Trzymajcie gardę! Przed złem, przed pokusą wywyższania się ponad innych, zysku za wszelką cenę, zwycięstwa za wszelką cenę... Niech szacunek do drugiego człowieka, którego was uczył, prowadzi was przez życie, niech ten trud, który włożył nie pójdzie na marne" - zwrócił się do zgromadzonych, wśród których byli reprezentanci wielu pokoleń polskiego boksu.
 
"Andrzej pozostanie w naszej pamięci na zawsze. Zapamiętamy jego cenne uwagi, przekazywane zawsze z serdecznym uśmiechem na twarzy. On wszystkich traktował tak samo - i początkującego pięściarza, i wielkiego mistrza" - powiedział przedstawiciel delegacji norweskiej Roy Freddy Andersen.
 
Zmarłego wspominał też Mariusz Wach, który pod okiem Gmitruka stawiał pierwsze kroki w zawodowym pięściarstwie.
 
"Współpracować ze sobą zaczęliśmy w 2004 roku. Był moim pierwszym trenerem, menedżerem i promotorem. Od niego wszystko się zaczęło. Nauczył mnie podstaw, m.in. tego, jak przygotowywać się do walk, także od strony mentalnej. Wiedział, kiedy w trakcie treningu przycisnąć, a kiedy opuścić. Znakomicie radził sobie w narożniku podczas walk, zawsze udzielał odpowiednich wskazówek. Był znakomitym motywatorem, potrafił wykrzesać z każdego dodatkowe siły" – zaznaczył i dodał: "Nie dało się go nie lubić, potrafił zażartować oraz dogadać się z każdym i w każdej sytuacji".
 
Wybitny trener zmarł w wieku 67 lat. Przyczyną zgonu - co wykazała sekcja zwłok - była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Jak poinformował Adam Krzysztof, współpracownik szkoleniowca i przyjaciel rodziny, w związku z rocznicą śmierci syna trenera, zapalił on świeczkę ku jego pamięci na tarasie swojego domu, a przez nią ogień zajął cały stolik. Działo się to w nocy, szkoleniowiec obudził się, biegł na taras, aby ugasić pożar, w trakcie gaszenia poniósł śmierć.
 
"Pan Bóg przyszedł po niego niespodziewanie, stając się jakby promotorem ostatniej gali, w której śp. Andrzej odegrał tym razem główną rolę. Andrzej zwykle stojący gdzieś z boku, w narożniku, przygotowujący innych, aby pokazali się z jak najlepszej strony, żeby pokazali to wszystko, czego nauczyli się dzięki jego pomocy. Trzymaj gardę - mówiłeś, a sam pozwoliłeś na cios prosto w swoje serce" - zauważył ks. Białobłocki.
 
Decyzją prezydenta RP Andrzeja Dudy Gmitruk pośmiertnie został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla polskiego sportu i osiągnięcia w pracy szkoleniowej. Odznaczenie przekazał żonie minister Witold Bańka. "Pozostanie naszym bohaterem, z sercem do boksu, do walki" - powiedział nad grobem minister.
 
Jako zawodnik Gmitruk boksował krótko w warszawskiej Polonii, szybko zajął się pracą trenerską. Prowadził m.in. Legię Warszawa, która pod jego ręką zdobyła pięć tytułów mistrza Polski.
 
Szkolił m.in. Andrzeja Gołotę i Tomasza Adamka. Jako selekcjoner pracował z olimpijskimi reprezentantami Polski i Norwegii. Biało-czerwonych prowadził m.in. w igrzyskach olimpijskich w Seulu (1988 r.), gdzie Gołota zdobył brązowy medal w wadze 91 kg, podobnie jak Jan Dydak (67 kg), Henryk Petrich (81 kg) i Janusz Zarenkiewicz (+91 kg).
 
Przez lata współpracował ze stacją Polsat Sport jako komentator największych gal bokserskich. Ostatnio znów mocno zaangażował się w szkolenie. Jeszcze 10 listopada był w narożniku Szpilki w wygranej walce z Wachem w kategorii ciężkiej na gali w Gliwicach. Ostatnio współpracował także m.in. z Sulęckim i Ugonohem, a wcześniej przez jakiś czas pomagał Ewie Piątkowskiej.
 
W załączeniu wywiady: 
- z Adamem Kusiorem - byłym prezesem PZB, wcześniej trenerem kadry, który sam siebie określa, jako wychowanek Gmitruka
- Wojciechem Bartnikiem - ostatnim polskim medalistą olimpijskim,
- Krzysztofem Głowackim - jedynym obecnie polskim, zawodowym mistrzem świata
- Maciejem Zeganem, który razem z Tomaszem Adamkiem podpisał kontrakt z grupą zawodową Panix Europe, założoną w Polsce przez Gmitruka, po jego powrocie do Polski z Norwegii. 
ch, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze