Stocznia utonęła pod ciężarem problemów finansowych. Zakontraktowanie zawodników, takich jak Bartosz Kurek czy Matej Kazijski musiało kosztować klub bardzo wiele. Za wiele, by przetrwać do końca sezonu.

 

- To wszystko, co dzieje się ze Stocznią, to przykry temat. To będzie wstyd, jeśli ten projekt upadnie. Z drugiej strony czemu wszyscy mamy się wstydzić za czyjeś niedomówienie? - zastanawiał się Jerzy Mielewski.

 

Z klubem pożegnali się już wyżej wymienieni Kurek i Kazijski. Podobnie postąpili Nicholas Hoag, Lukas Tichacek, Aleksander Maziarz i Asparuh Asparuhov. W zespole pozostało zaledwie ośmiu siatkarzy.

 

- W tym wszystkim szkoda mi chłopaków. Oni uwierzyli w ten projekt, zrezygnowali z innych kontraktów. Przyszli, bo chcieli coś stworzyć. Obiecywano im, podpisali umowy. Pytanie, co dalej? Szczecin się rozpadnie? - powiedział prezes ZAKSY Kędzierzyn-Koźle Świderski.

 

Zamieszanie wokół Stoczni jest coraz większe. Złe wieści o losach klubu ze Szczecina rozniosły się nie tylko po Polsce, ale po całej Europie.

 

- Według mnie nadszarpnięty został wizerunek nie tylko Stoczni, ale całej ligi. Mówi się o tym w środowisku menadżerów, we Włoszech, gdzie okrzynięto Stocznię przyszłym mistrzem Polski. Ten zespół za trzy lata miał wygrać Ligę Mistrzów. Kto zapłaci zawodnikom za to, co stracili? - dodał.

 

Fragment Prawdy Siatki w załączonym materiale wideo. Cały odcinek do obejrzenia TUTAJ.