Koike Erbst spędził pierwszą rundę na wstecznym biegu. Gamrot spokojnie wywierał presję, nie wpadł w żadną pułapkę i na kilka sekund spróbował również parteru. Japończyk oprócz wielu kopnięć, które raczej wpadały w gardę Polaka, niczym nie błysnął.

 

Druga odsłona tego pojedynku to więcej parteru, Japończyk trochę się pokręcił, ale techniki kończącej nie szukał. W stójce przebieg był podobny. Gdy Koike Erbst był zepchnięty do siatki, Gamrot inicjował ataki i zachowywał czujność.

 

W trzeciej rundzie istniało zagrożenie przerwania walki, gdyż łuk brwiowy Japończyka został rozcięty po jednym z ciosów Gamrota. To był precyzyjnie ulokowany łokieć. Lekarz pozwolił jednak na kontynuację. W stójce oczywiście przeważał Polak, dla Koike Erbsta jedyną szansą było znalezienie czegoś w parterze. Szukał m.in. omoplaty, ale Gamrot był czujny.

 

Kolejne rundy to absolutna dominacja Gamrota. Koike Erbst nie miał zbyt wiele do powiedzenia, dlatego werdykt był formalnością.