Mateusz Borek: Piękna walka, wręcz perfekcyjna. Kontrolowałeś walkę, widać było, że z rundy na rundę wszystko szło w dobrym kierunku...

Mateusz Gamrot: Dystans pięć rund po pięć minut jest wymagający. Jeśli dodamy przerwy, wychodzi nam 30 minut walki. Wiedziałem, że nie ma najmniejszego sensu rzucanie się na przeciwnika już w pierwszej rundzie, tym bardziej, kiedy rywalem jest Kleber. Może jego stójka nie jest poukładana, wygląda na chaotyczną, ale się sprawdza. Poszedłem z nim do parteru i jak widać ta metoda zadziałała.

Widać, że świetnie zrobiłeś wagę. Pomimo kilku kilogramów mniej wciąż miałeś ogromne zasoby energii...

Wielkie podziękowania dla mojego dietetyka Daniela Skibińskiego. Wykonał świetną robotę, ja byłem tylko narzędziem. Nie było to łatwe zadanie, ścinanie wagi do 66 kg zamiast 70 jest o wiele trudniejsze.

Jakie plany na przyszłość? Wiesz już, którego pasa będziesz bronił?

Muszę się nacieszyć podwójnym tytułem. Wrócę do domu, wtedy pomyślę i porozmawiam z włodarzami federacji. Wiem, że jest wielu innych zawodników zainteresowanych walką o pas. Na ten moment chciałbym bronić dwóch pasów równocześnie.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.