Postawą w pojedynku z Łomaczenką, 29-latek udowodnił, że sierpniowa wygrana nad Raymundo Beltranem nie była dziełem przypadku. Momentami Pedraza z rok starszym rywalem walczy jak równy z równym, choć Ukrainiec umiejętnie stopował zapędy przeciwnika. Dzięki śmiałej postawie Pedrazy walka stała na niezwykle wysokim poziomie, choć w końcówce to Łomaczenko dominował.

 

Większość rund wygrał "Hi-Tech", ale rywal mierzący pięć centymetrów więcej (175 cm), raz za razem potrafił znaleźć ripostę na jego ciosy. Widać było, że Pedraza szukał ciosu, którym znokautuje faworyta, ale doświadczenie Ukraińca wzięło górę. Pełna dominacja "Łomy" zaczęła się w 9. rundzie. Wówczas można było odnieść wrażenie, że walka niebawem dobiegnie końca. Portorykańczyk otrzymał mnóstwo ciosów, ale w 10. rundzie nieoczekiwanie pozbierał się, choć pod koniec dziesiątego starcia walczył o przetrwanie.

 

Pod koniec 11. rundy po serii potężnych ciosów "Sniper" wylądował na deskach. Był liczony do "dziewięciu", a gdy podniósł się, na jego szczęście zabrzmiał gong na przerwę. W ostatniej rundzie Pedraza "unikał" ciosów Łomaczenki, który jeszcze wyraźniej zaznaczył swoją przewagę. Sędziowie wyraźnie punktowali na jego korzyść: dwukrotnie 119:107 oraz 117:109.