Kostyra: Dla polskich bokserów zostały okruchy

Sporty walki
Kostyra: Dla polskich bokserów zostały okruchy
fot. Polsat Sport

Podobno jest kryzys boksu. Może i jest, ale nie wszędzie. Na pewno nie na Wyspach Brytyjskich i w Ameryce, gdzie nadal hale są pełne, a pieniądze dla bokserów płyną wielkimi strumieniami. Właśnie Saul Canelo Alvarez podpisał z internetową platformą DAZN najwyższy kontrakt w dziejach sportu (nie tylko boksu). Za 11 walk zarobi 365 milionów dolarów!!! Poprzedni rekord należał do baseballisty New York Yankees GianCarlo Stantona (325 milionów).

Komplet publiczności (20 112 widzów) oglądał sobotnią walkę Canelo z Rockym Fieldingiem w Madison Square Garden. Był to właśnie pierwszy z zaplanowanych w rekordowym kontrakcie 11 pojedynków. Alvarez dał pokaz wielkiej siły, wygrał efektownie w trzeciej rundzie mając Anglika 4 razy na deskach i zdobył czwarte mistrzostwo świata w trzeciej wadze (super średniej).

 

Po walce obok Canelo pojawił się Daniel Jacobs, z którym tak niedawno (28 kwietnia) heroiczny bój toczył Maciek Sulęcki i był bliski wygranej. Nie wykluczone, że to właśnie on jako następny ustawi się po wielką wypłatę do kasy za pojedynek z Alvarezem. A Sulęcki? Miał walczyć z Andrade, za mniejsze pieniądze, ale wygląda na to, że i ta walka rozpłynie mu się we mgle.

 

Przed Alvarezem wystąpił w MSG inny bokser, który ma w biografii polski wątek: Tevin Farmer, mistrz świata IBF, którego w 2012 roku zlał Kamil Łaszczyk. I co teraz robi Łaszczyk? Rozmawiałem z nim niedawno. Opowiadał mi jak pracował jako brukarz w firmie ojca, potem układał w Niemczech panele słoneczne. - Marzę o rewanżu z Farmerem – mówił mi Kamil.

 

Niestety to nierealne. Podobnie jak walka Sulęckiego z Canelo Alvarezem. Mało mamy znakomitych bokserów, słabi jesteśmy w ringowej dyplomacji. Dlatego w czasach wielkiej prosperity polscy bokserzy muszą się zadowalać resztkami z pańskiego stołu. A i tych resztek czasami brakuje. Krzysztof Głowacki wygrał swój pojedynek w World Super Boxing Series, ale dostał tylko podstawową wypłatę. Na bonus ciągle czeka. Może zapłacą, a może nie.

 

Można się pocieszyć, że w życiu są lata chude i tłuste. Oby te tłuste jak najszybciej nadeszły dla polskiego boksu.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze