Hidalgo Oliva przebojem wdarł się na parkiety PlusLigi przed dwoma laty, zostając gwiazdą Jastrzębskiego Węgla i całych rozgrywek. Od dłuższego czasu nie łapał się jednak do wyjściowej szóstki, a często brakowało go nawet w kadrze na kolejne spotkania. Zastanawiano się, czy Kubańczyk zaliczył taki "zjazd" czy może jest to konflikt wewnątrz zespołu.
 
Wątpliwości rozwiał prezes klubu z Jastrzębia-Zdroju. Adam Gorol przekazał mediom ważne informacje podczas konferencji prasowej z udziałem nowego trenera zespołu, Roberto Santilliego. Oto komunikat wydany przez prezesa:
 
Jest temat z Salvadorem Hidalgo Olivą. Jak Państwo wiecie zawodnik ten nie jest od pewnego czasu podstawowym graczem Jastrzębskiego Węgla, ale też mało kiedy bywał zmiennikiem. Mowa o okresie minionym – za kadencji trenera  Ferdindando De Giorgiego. Sytuacja ta była wielokrotnie dyskutowana w klubie, pomiędzy mną i szkoleniowcem, a także mną i menedżerami zawodnika. Wszyscy zastanawialiśmy się, jak postąpić dla dobra klubu i dla dobra zawodnika. Salvador konsekwentnie nie dostawał szans, a nie decydowały o tym wyłącznie względy sportowe, bo sami widzieliśmy, że kiedy wchodził na boisko, to prezentował przyzwoity, żeby nie powiedzieć dobry poziom.
W związku z tym były prowadzone rozmowy z jego menedżerami, czy aby na pewno jest to dobre, żeby Salvador pozostał w Jastrzębskim Węglu. Wówczas Salvador – poprzez swojego menedżera – wypowiedział się, że dla niego kontrakt jest ważny i chce on swoim zaangażowaniem i poziomem sportowym wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie i przekonać sportowo do siebie szkoleniowca Ferdinando De Giorgiego. Po to, żeby mógł grać.
Teraz sytuacja wygląda następująco. Wczoraj wpłynął do naszego klubu e-mail z propozycją przedwczesnego rozwiązania kontraktu Salvadora, w trybie – nazwijmy to – natychmiastowym. Nie mogę powiedzieć, że jest to dla mnie jakieś wielkie zaskoczenie, że takowa propozycja wpłynęła, ale na pewno nie było takowych uzgodnień ani z zawodnikiem, ani z menedżerami, że miałoby się to stać w tym momencie. Tym bardziej, że nastąpiła u nas zmiana szkoleniowca i tak naprawdę to Roberto powinien się wypowiedzieć, co do koncepcji funkcjonowania zespołu i co do ewentualnego rozwiązania kontraktu zawodnika. Ja jako prezes zarządu klubu biorę odpowiedzialność za płynność szkolenia zespołu i bez względu na to, czy to przedwczesne rozwiązanie kontraktu ma sens, czy nie, to ja na pewno nie wyrażę na nie zgody. Przynajmniej do momentu, kiedy nie „zabezpieczymy” sobie innego zawodnika w miejsce Salvadora, na przyzwoitym, akceptowalnym przez nas poziomie sportowym. Takiego zawodnika na ten moment nie mamy. Roberto jest z nami „na roboczo” od środy, w związku z tym znalezienie nowego gracza w ciągu jednego dnia było mało realne. Mamy również na uwadze okienko transferowe, które dla polskich zawodników kończy się za kilka dni, natomiast jeśli chodzi o potencjalnych obcokrajowców to teoretycznie mamy trochę więcej czasu, ale tu z kolei dłuższe są procedury związane choćby z pozwoleniem na pracę.
Wobec powyższego nasz klub jeszcze wczoraj odpowiedział menedżerowi, że nie wyraża zgody na odejście Salvadora, i czekamy na rozwój sytuacji. Powtarzam: warunkiem, by tak się stało, jest pozyskanie nowego zawodnika. Jeśli klub nie pozyska nowego zawodnika, to bez względu na postępowanie menedżerów czy też samego zawodnika, ten kontrakt nie zostanie rozwiązany.