Na czele turnieju charytatywnego stał rzecz jasna Błaszczykowski, ale sam zainteresowany przyznał, że zasługa jego organizacji należy się innym osobom.

 

- Powiem szczerze, że jeśli chodzi o organizację to zrobiłem może jeden procent. Wszystko to, to zasługa innych ludzi, których nie jestem w stanie wymienić. Im trzeba podziękować za to, że mogłem wystąpić w tej imprezie. Ja z organizacją nie miałem zbyt wiele wspólnego, a wszystko spoczywało na barkach pozostałych, m.in mojego brata Dawida. Mamy nadzieję, że wszyscy byli zadowoleni - przyznał 105-krotny reprezentant Polski w piłce nożnej.

 

Wśród zaproszonych gości nie brakowało wielu gwiazd z Agnieszką Radwańską, Łukaszem Piszczkiem i Anitą Włodarczyk na czele. Niektórzy uczestnicy zaprezentowali spore umiejętności piłkarskie, m.in. Mateusz Bieniek.

 

- Uważam, że wiele osób zaskoczyło nas w tym turnieju. Wiele osób pokazało, że przy odrobinie treningu mogłoby sobie bardzo dobrze radzić na boisku. Byłem pozytywnie zaskoczony. Z roku na rok poziom się podnosi - zaznaczył Błaszczykowski.

 

Już teraz można być pewnym, że pod koniec 2019 roku odbędzie się czwarta edycja turnieju charytatywnego, ponieważ z roku na rok zainteresowanie zmaganiami oraz chęć pomocy innym jest coraz większa.

 

- Mamy jeszcze po drodze kilka innych projektów, które chcemy zrealizować. Są to turnieje dla dzieci. Myślę, że jeszcze pocieszymy się teraz z tego turnieju, bo jednak został wykonany kawał dobrej pracy i trzeba znaleźć trochę czasu, aby nacieszyć oko. Chociaż jak widzę te uśmiechnięte twarze, to już jestem zadowolony - powiedział główny bohater widowiska.

 

Najbliższe tygodnie rozstrzygną w jakich barwach klubowych będzie występował na wiosnę 33-letni pomocnik. Dużo mówi się o jego powrocie do Wisły Kraków, ale wychowanek Olimpii Truskolasy nie chciał zdradzać, czy zostaje w Polsce. - Do 31 grudnia najprawdopodobniej tak, a później mam plany urlopowe... - skwitował na koniec.

 

Rozmowa z Jakubem Błaszczykowskim w załączonym materiale wideo.