Gospodarzy do sukcesu poprowadził rezerwowy Kentavious Caldwell-Pope, który zdobył 26 punktów. 22 oczka dołożył Josh Hart, a 21 Brandon Ingram. To pierwsza wygrana Lakers od czasu absencji Jamesa, który leczy kontuzjowaną pachwiną. - Musieliśmy zamknąć się w defensywie i realizować swój plan - powiedział po meczu Caldwell-Pope.

 

Tym samym Lakersi udanie zrewanżowali się zespołowi Kings za porażkę sprzed trzech dni. Wówczas o zwycięstwie drużyny z Sacramento zadecydował rzut za trzy punkty w ostatniej sekundzie Bogdana Bogdanovicia. O niedzielnej wygranej "Jeziorowców" przesądziła końcówka spotkania, kiedy to gospodarze zdobyli 18 punktów przy jedynie czterech gości. Obchodzący tego dnia 34. urodziny James oglądał mecz z trybun.

 

Efektowne zwycięstwo odnieśli koszykarze Portland Trail Blazers, którzy pokonali Philadelphia 76ers 129:95. Liderem gospodarzy był C.J. McCollum, który zdobył 35 punktów, trafiając 13 z 18 rzutów z gry. - Nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek padło pytanie, kiedy on przełamie taką granicę punktową. To dobre dla niego i dla nas - ocenił trener Portland Terry Stotts.

 

Z kolei Evan Fournier ponownie zapewnił wygraną Orlando Magic trafiając do kosza w ostatniej sekundzie meczu. Tym razem Francuz popisał się takim rzutem w meczu z Detroit Pistons 109:107. - Evan chce mieć piłkę w końcówkach, bo jest odważny. To nie był łatwy rzut. Jeśli jednak takie próby są skuteczne, to gracz czuje się komfortowo i on tego dokonuje - powiedział szkoleniowiec Orlando Magic Steve Clifford.

 

Na 2,5 sekundy przed końcem spotkania był remis, kiedy to Reggie Bullock z Pistons wykorzystał trzy rzuty wolne. W ostatniej akcji wyczyn z listopadowego meczu z Cleveland Cavaliers powtórzył Fournier. - Każdy marzy, aby w NBA oddać taki rzut. A jeśli dokona się tego dwukrotnie, to jest coś wyjątkowego - podkreślił Francuz.