W 2019 roku czekamy na bokserskie bomby i megahity

Sporty walki
W 2019 roku czekamy na bokserskie bomby i megahity
fot. PAP/PA

Jeśli w tym roku dojdzie do walki Anthony’ego Joshui z Deontayem Wilderem, będziemy spełnieni. Ale wcześniej, w rewanżu, Amerykanin musi pokonać Tysona Fury.

Nic nie wskazuje na to, by scenariusz mógł być inny. Trzynastego kwietnia na Wembley Joshua prawdopodobnie raz jeszcze będzie walczył z Dillianem Whytem, a wkrótce dowiemy się czegoś więcej o rewanżowym pojedynku Wildera z Furym. Ale to tylko przypuszczenia, bo wiemy doskonale, że możliwe są też inne scenariusze.

 

Whyte to nie jest wymarzony rywal dla posiadacza pasów IBF, WBA i WBO w wadze ciężkiej. Raz już walczyli i Joshua znokautował swojego pogromcę z czasów amatorskich, tyle że był wcześniej zraniony i wyraźnie odczuł uderzenie urodzonego na Jamajce rywala.

 

Któż więc inny mógłby wyjść z nim do ringu? Kubańczyk Luis Ortiz jest coraz starszy, jeśli ma walczyć z Joshuą to teraz, tym bardziej, że ma za sobą dramatyczną, przegraną walkę z Wilderem, byłaby więc okazja do porównań.

 

Ten drugi to Jarrell Miller. Problem w tym, że nikt nie wie na co stać pięściarza z Nowego Jorku, czy nie okazałby się zbyt groźnym rywalem? Joshua to kura znosząca złote jaja, trzeba o niego dbać, bo jak go ktoś znokautuje, to nici z megahitu, jakim niewątpliwie byłby jego pojedynek z Wilderem.

 

Tyle, że nie ma żadnej pewności, że "Bronze Bomber" z Alabamy wygra rewanż z Furym. W pierwszej walce miał "Króla Cyganów" dwukrotnie na deskach, w 12, ostatniej rundzie prawie go znokautował, ale w przekroju całego pojedynku lepsze wrażenie zrobił Fury i nie będzie sensacją jego wygrana w rewanżu.

 

Wówczas realna stanie się walka Joshua - Fury, to też byłaby bomba wielkiego kalibru. I niewiadome z nią związane nie mniejsze niż z pojedynkiem Joshua - Wilder.

 

Zobaczymy też, gdzie zawędruje nasz Adam Kownacki. Jest już w dziesiątce najlepszych ciężkich, 26 stycznia zmierzy się z Geraldem Washingtonem i jak go pokona, a myślę, że go na to stać, będzie w tych rankingach jeszcze wyżej. A wtedy walka z kimś z wielkiej trójki (Joshua, Wilder, Fury) będzie już możliwa. Taki scenariusz jeszcze trzy lata temu, gdy obserwowałem jego wygraną z Barclays Center na Brooklynie, wydawał się niemożliwy.

 

Z pewnością hitem w tym roku będzie trzeci pojedynek Saula Alvareza z Giennadijem Gołowkinem. Oczywiście wcześniej "Canelo" musi pokonać Daniela Jacobsa z którym zapewne zmierzy się 4 maja w Las Vegas. Będzie w tym starciu faworytem, ale Jacobs to nie jest chłopiec do bicia.

 

Wcześniej, bo już w marcu, inna wielka walka: Errol Spence Jr – Mikey Garcia. Z jednej strony stanie duży i silny Spence Jr,  mistrz świata IBF wagi półśredniej, z drugiej mniejszy i słabszy fizycznie Garcia, czempion czterech niższych kategorii (piórkowej, superpiórkowej, lekkiej i superlekkiej). I jeśli wygra, to przejdzie do historii, ale faworytem nie będzie.

 

Właściwie w każdej z 17 kategorii czekają nas ciekawe walki. W trzech z nich (koguciej, superlekkiej i junior ciężkiej) rozgrywana jest przecież druga edycja turnieju WBSS (Word Boxing Super Series), która wyłoni nowych liderów. Nas oczywiście najbardziej interesuje waga cruiser z uwagi na Krzysztofa Głowackiego, który awansował już do półfinału, w którym zmierzy się z Łotyszem Mairisem Briedisem.

 

W pierwszej edycji wielki sukces odniósł Ołeksandr Usyk, który już szykuje się do debiutu w wadze ciężkiej. Ciekawe czy w starciach z dwumetrowymi olbrzymami też będzie tak błyszczał jak wcześniej. A może zderzy się ze ścianą ? Myślę że wielu dobrych ciężkich zabierze do szkoły boksu, ale z Joshuą czy Furym raczej nie wygra.

 

Ostatnie dni 2018 roku przyniosły nam kilka mistrzowskich walk w Japonii, Filipińczyk Donnie Nietes jest już mistrzem w czwartej kategorii wagowej, a Floyd Mayweather Jr bogatszy o 9 mln dolarów. Tyle dostał za kilkadziesiąt sekund zabawy z japońskim kickbokserem, którego szybko znokautował. Prawdę mówiąc, to było niemoralne widowisko. Moim zdaniem niegodne pięściarza tej klasy jakim jest (był) Mayweather Jr.

 

A czego można oczekiwać po polskim boksie?

 

Wcześniej czy później wielką szansę powinien dostać Maciej Sulęcki, czołowy pięściarz wagi średniej, na pewno dostanie ją też Kamil Szeremeta, mistrz Europy tej kategorii.

 

Ciekaw jestem, czy w końcu zadebiutuje jako promotor Dariusz Michalczewski, jak będzie wyglądać kariera Izu Ugonoha, kto w jego narożniku zastąpi Andrzeja Gmitruka, czy dojdzie do rewanżu Artura Szpilki z Mariuszem Wachem.

 

Mateusz Borek planuje kolejną galę na wiosnę, być może przyjedzie Tomasz Adamek, nie wiemy tylko czy zobaczymy go już w garniturze, a może raz jeszcze między linami ringu?

 

W tym roku powinniśmy też poznać odpowiedź na co stać Roberta Parzęczewskiego, Łukasza Wierzbickiego, co jeszcze potrafi Krzysztof Włodarczyk i Damian Jonak. Mam nadzieję, że Adam Balski też wróci na właściwe tory.

 

Rok 2019 będzie bardzo ważny dla boksu olimpijskiego. Zapadnie przecież ostateczna decyzja w sprawie olimpijskiego turnieju pięściarzy, a jeśli będzie pozytywna, to zaczną się kwalifikacje do turnieju w Tokio. Przed nami też mistrzostwa Europy i świata (kobiet i mężczyzn), II Igrzyska Europejskie. Zatrzęsienie imprez, a my mamy wąską kadrę bez wielkich gwiazd.

 

Pytań jest oczywiście dużo więcej, ale na odpowiedź na większość z nich przyjdzie nam  poczekać. Do końca tego roku, który się przecież dopiero zaczął.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze