W dwóch ostatnich sezonach Bischofshofen było szczęśliwe dla Kamila Stocha. Tutaj przypieczętował on triumf w imprezie, a przed rokiem cieszył się także z historycznego osiągnięcia, gdyż jako drugi w historii zwyciężył we wszystkich konkursach TCS. Teraz pozostaje mu praktycznie tylko walka o miejsce na podium. Po trzech czwartych turnieju jest czwarty, a do trzeciego Norwega Andreasa Stjernena traci 15,3 pkt. Z kolei od drugiego w klasyfikacji Niemca Markusa Eisenbichlera dzieli go 19,5 pkt.
 
Zdecydowanym liderem i wielkim faworytem pozostaje Ryoyu Kobayashi. Japończyk był najlepszy w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen oraz Innsbrucku i wypracował sobie 45,5-punktową przewagę nad kolejnym zawodnikiem. Może zostać trzecim - po Niemcu Svenie Hannawaldze i Stochu - skoczkiem, który wygra wszystkie cztery konkursy jednej edycji.
 
"Skacze niesamowicie, jakby w swojej lidze i jest zdecydowanie poza zasięgiem rywali. Wygraną w całej imprezie zabierze mu tylko katastrofa. Pytanie, czy Japończyk zdoła wygrać również w czwartym z konkursów Vierschanzentournee. On powinien dać radę, zatrzymać może go chyba tylko pogoda" - zastanawiał się na Facebooku Adam Małysz, triumfator TCS z 2001 roku, a obecnie dyrektor PZN ds. skoków i kombinacji norweskiej.
 
Nieudany występ w Innsbrucku sprawił, że szanse na wysokie lokaty w TCS stracili Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Ten pierwszy jest obecnie siódmy, a drugi z nich zajmuje 21. miejsce.
 
Oprócz wspomnianej trójki Polaków, w kwalifikacjach zaprezentują się Aleksander Zniszczoł, Maciej Kot, Stefan Hula i Jakub Wolny.
 
Sobotni program zakłada, że oficjalny trening odbędzie się o godz. 15, a dwie godziny później ruszą kwalifikacje, które wyłonią 50 uczestników i 25 par pierwszej serii niedzielnej rywalizacji.