W piątek Polacy pokonali ostatni punkt kontroli czasu przed neutralizacją końcówki etapu, którą organizatorzy zarządzili z powodu złej widoczności. Uzyskali 18. rezultat, a w klasyfikacji generalnej byli na 12. pozycji. Tuż przed metą w Arequipie w gęstej mgle pomylili jednak trasę i wpadli w rozpadlinę. Całą sobotę, która była dniem przerwy, próbowali wydobyć auto, jednak bezskutecznie. W tej sytuacji nie mogli przystąpić do niedzielnej próby.

 

W rywalizacji pozostali natomiast ich ojcowie Maciej Domżała i Rafał Marton, którzy mimo poważnych problemów technicznych nadal walczą w kategorii lekkich pojazdów UTV.

 

W tegorocznym Dakarze świetnie radzi sobie czwarty na półmetku w najbardziej prestiżowej klasyfikacji samochodów Jakub Przygoński, którego pilotem w Mini jest Belg Tom Colsoul.

 

Niedzielny, szósty etap prowadzi z Arequipy do San Juan de Marcona. Motocykle i quady mają do pokonania 839 km (OS 317 km), a samochody, pojazdy UTV i ciężarówki 810 km (OS 291 km). Zakończenie Rajdu Dakar - w czwartek.