Owczarz o rywalce: Jeśli ktoś myślał, że przychodzę do MMA dla zabawy, to mocno się zdziwi

Sporty walki

Karolina Owczarz (1-0, 1 SUB) wystąpi na KSW 47 w Łodzi. Nie znamy jeszcze jej rywalki, ale sama zawodniczka potwierdziła, że padnie na kogoś mocnego. - Moja przeciwniczka będzie wielopłaszczyznowa - powiedziała.

Maciej Turski: Twoja przerwa między walkami wyniesie ponad rok. Co się przez ten czas u ciebie zmieniło?

 

Karolina Owczarz: Bez mrugnięcia okiem mogę powiedzieć, że 2018 rok był najlepszym w moim życiu. Mogłam się rozwinąć na kilku płaszczyznach i przede wszystkim bardzo ciężko trenować. To nie jest tak, że rok zmarnowałam. Praktycznie dwa razy dziennie byłam na sali. Krótkie wyjazdy nie wpłynęły na formę. Przed debiutem nie miałam zbyt wiele czasu, więc trzeba było postawić na jedną płaszczyznę, tak teraz mogłam przetrenować wszystko. Myślę, że mocno podciągnęłam się w zapasach. Polubiłam też parter, nie jest to dla mnie męczarnia.

 

Tak naprawdę dalej nie wiadomo, czego się po tobie spodziewać, gdyż pierwsza walka zakończyła się bardzo szybko. Wydajesz się spokojniejsza niż przed debiutem...

 

Wierzę, że nic złego nie może się wydarzyć. Jeśli trenuje się przez rok w tak dobrym klubie, z tak dobrymi zawodniczkami, to nie można wynieść z tego żadnej cennej lekcji. Wiem, czego się nauczyłam. Nie wiem, co wydarzyłoby się rok temu, gdybym miała się bić w stójce. Pewnie bym sobie poradziła, ale tego nie wie nikt. W tej walce nie boję się już żadnej płaszczyzny. Tym razem będzie trudniej, bo na pewno moja rywalka będzie wielopłaszczyznowa.

 

Rok przerwy to dużo. Nie obawiasz się tej rdzy?

 

Ostatnio oglądałam materiały związane z KSW 42, kulisy mojej walki i nie ukrywam, że łezka mi poleciała. To był chyba najpiękniejszy moment mojego życia, więc wiem, że jestem w stanie dać z siebie wszystko. Czy będzie rdza? Nie jestem w stanie tego przewidzieć, ale zrobiłam dziesiątki sparingów z mocnymi zawodniczkami. Karolina Kowalkiewicz to przecież czołówka światowa, więc te sparingi dają mi dużo. Wierzę, że trudno będzie mnie zaskoczyć.

 

Mówisz o rywalce, która będzie znacznie silniejsza od pierwszej. Pojawiają się spekulacje. Możesz powiedzieć coś o negocjacjach?

 

Chętnych na walki w KSW nie brakuje. Kibice wymienili chyba wszystkie możliwe opcje, więc spekulacje są szerokie. My chcieliśmy mocnej, wielopłaszczyznowej zawodniczki i taką dostaniemy, jeśli uda się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Rzeczywiście to był nasz wybór. Jeżeli ktoś myślał rok temu, że przychodzę się pobawić, to takie osoby mogą się mocno zdziwić, jeśli poznacie moją przeciwniczkę. Chcę dużych sportowych wyzwań. Nie chcę jeszcze rzucać się na najlepsze, ale niektóre są już w moim zasięgu. Udowodnię to 23 marca.

 

Czyli będzie to pewnie ktoś z podobnym doświadczeniem - maksymalnie kilka walk - do tego wielopłaszczyznowy. Tak wynika z twoich słów.

 

Mogłabym pewnie z głowy wymienić kilka takich zawodniczek, o których powiedziałeś. Chyba nie da się do końca wywnioskować. Na pewno będzie to rywalka, której nie będzie się dało zaskoczyć jednym "myczkiem". Trzeba będzie ciężko trenować, nie ma już części ciała, która by mnie nie bolała. Chcę jednak przeżyć te wszystkie emocje, co rok temu.

 

Może nie powinienem tego robić, ale porównując twoją aktualną sylwetkę z tą sprzed roku, to jest ona zupełnie inna. Pozycja startowa jest zupełnie inna.

 

Pięć lat przerwy od sportu na najwyższym poziomie zrobiło swoje. Mam przeogromne tendencje do tycia, chwila nietrenowania sprawia, że jestem "pączusiem". Wszystko idzie w brzuch, który u kobiet jest najbardziej widoczną częścią ciała. Na przykład dzień kręcenia trailerów przed rokiem był jednym z gorszych dni w miesiącu. Rok ciężkich treningów i trzymanie diety zrobiło swoje. Cieszę się, bo robienie wagi było banalne, a podejrzewam, że teraz pójdzie jeszcze lepiej.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

Maciej Turski, jb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze