Grzegorz Milko: Jak wspomina Pan spotkania z Prezydentem Adamowiczem?

 

Piotr Stokowiec: Miałem przyjemność poznać Pana Prezydenta, przychodząc do Lechii, w marcu zeszłego roku. Zaprosił mnie do siebie na prywatne spotkanie. To była bardzo trudna sytuacja. Lechia znajdowała się w trudnym momencie. Od razu rzuciła się w oczy, jego taka otwartość, jego racjonalność, jego wizjonerstwo i duży spokój. Myślę, że można było w takim kontakcie z nim, wyczuć ciepło, to że jest człowiekiem bardzo pogodnym, otwartym. On nie dzielił sportowców, na lepszych, gorszych, na dyscypliny. On kochał ludzi. To, że był 21 lat Prezydentem, może świadczyć, jak dużym cieszył się poparciem, zaufaniem, jak jednoczył gdańszczan i jak ważną był postacią. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jestem tutaj kilka miesięcy, ale takie są moje odczucia.


Panie trenerze, czy rozmawialiście o wielkiej Lechii? Czy Pan Prezydent miał takie marzenie, żeby pod Pana wodzą, biało- zieloni sięgnęli po laury, żeby to był taki szczyt naszej ekstraklasy?


To mi się właśnie podobało, że on nie mówił od razu o wielkiej Lechii. Oczywiście rozmawialiśmy o piłce nożnej, ale dało się wyczuć, że jemu zależy na sporcie całościowym w Gdańsku, na promocji Gdańska. Czuło się, że przyświeca mu generalnie idea czystości sportu i chciał, żeby sport w Gdańsku był na wysokim poziomie. Nie mówiliśmy tylko o Lechii, życzył mi, żeby udało mi się odbudować klub. Natomiast o takich wielkich planach, w tamtym momencie, nie mówiliśmy. Ale to też pokazywało, że jest prezydentem nie tylko Lechii Gdańsk, ale każdego sportowca. Myślę, że bardzo fajnie i trafnie dobierał słowa, ujmował myśli w słowa. I to mnie ujęło, że jest ponad wszelkie podziały, ponad wszelkie dyscypliny, że kibicuje tak naprawdę wszystkim. Ta jego otwartość, taki ciepły ton, taki spokój, też dały mi wiele sił, żeby pomóc klubowi w tym trudnym momencie. To nie była nerwowa rozmowa, to nie były jakieś emocjonalne słowa. Spokój, opanowanie, otwartość, trochę uśmiechu. To go zawsze cechowało i na pewno to niepowetowana strata.


Wiedział Pan, że Prezydent bywa na meczach Lechii? Ktoś, gdzieś "rzucił" hasło, a dziś na meczu będzie prezydent Gdańska, na trybunach tego pięknego stadionu?


Tak, to już było taką powszedniością, że zjawiał się na naszym stadionie, zjawiał się na innych arenach. Nigdy nie robiono z tego wielkiego przedstawienia, bo wiedzieliśmy, że prezydent pojawiał się jeszcze we wcześniejszych latach, miesiącach na treningach. On chciał być zawsze blisko z ludźmi, ze sportowcami i z działaczami. Wiemy też, że uczestniczył w życiu kulturalnym. Nigdy nie robił z tego wielkiego przedstawienia. Był jednym z wielu mieszkańców i wielkim kibicem. Dało się odczuć, że miał Lechię Gdańsk w sercu. Na pewno jesteśmy mu wszyscy winni takiego oddania, walki dla Lechii i też dla uczczenia jego pamięci.

 

Paweł Adamowicz zmarł w wieku 53 lat.

 

W załączonym materiale wideo wypowiedź Piotra Stokowca!