Prezes Chemika Police: Casus Stysiak to zagrożenie dla ligi

Siatkówka

Magdalena Stysiak rozstała się z Chemikiem Police 21 grudnia, choć do końca sezonu 2019/20 obowiązywał ją kontrakt z tym klubem. Siatkarka i jej menedżer twierdzą, że stracił on ważność z dniem, w którym Stysiak ukończyła 18 lat. Działacze z Polic są innego zdania, PLS nie uznała jednak ich wniosku o zawieszenie zawodniczki, która trenuje z innym klubem. Sprawą zajmuje się PZPS, zajęli się nim także Krzysztof Wanio i jego goście w magazynie 7#Strefa. Posłuchajcie tej ciekawej dyskusji.

Paweł Frankowski, prezes Chemika Police: Przez trzy lata nasz klub łożył na rozwój tej zawodniczki, leczył ją, wychowywał, płacił za mieszkania, internaty, wyżywienie. Nigdy nie zmuszał jej do grania zawodowego, ponieważ stan jej zdrowia na to nie pozwalał. Nikt jej nie cisnął na siłę. Zawsze o nią dbaliśmy. To Chemik Police ją wypromował. Pokazała się w lidze, w Lidze Mistrzyń i nagle doszła do wniosku, że jak ma osiemnaście lat, to będzie sama decydowała. Ale to nie tak działa. Problem polega na tym, że wiele klubów ma takie umowy zawarte z zawodniczkami. Czasem podpisani są rodzice, czasami tylko sama siatkarka. I co z tymi umowami? To niebezpieczny casus dla wszystkich klubów, żeńskich i męskich. Proszę sobie wyobrazić, że sponsor inwestuje pieniądze w młodzież, w zawodników perspektywicznych i nagle taki zawodnik mówi: "Fajnie było, nauczyliście mnie, wypromowaliście, ale idę gdzie indziej". Słabo to wygląda. A wracając jeszcze do umowy pani Stysiak, to klub Chemik Police wciąż jej płaci i stoi na stanowisku, że umowa z nią jest ważna. Jeżeli są jakieś wady cywilno-prawne tej umowy, to przypominam, że przygotowywał ją profesjonalny agent Roberto Mogentale. Moim zdaniem podważa to więc jego profesjonalizm. Według oceny klubu tylko sąd powszechny ma prawo ocenić, czy umowa prawna jest ważna, czy nie. To jest jedyny podmiot, który może to ocenić.

 

Roberto Mogentale, agent Magdaleny Stysiak: Według nas Magda jest w tym momencie wolną zawodniczką. Czekamy tylko na decyzję PZPS, by potwierdził transfer. Ona ma nowy klub, trenuje z GROT Budowlanymi Łódź, ale nie ma jeszcze z nim umowy. Podpisze ją po decyzjach końcowych. Nasze stanowisko jest konkretne, ona jest wolną zawodniczką. Miała oferty z zagranicy, ale ma w tym roku maturę, gdyby nie to, grała by już w innej lidze.

 

Krzysztof Wanio: Wiemy, że w umowie ważne są dwa punkty, które pozwoliły uznać jej nieważność. To jest brak decyzji sądu rodzinnego i sądu pracy, bo tu chodzi o zatrudnianie osób nieletnich. Tak samo było w przypadku naszego gościa Joanny Kaczor. Ty też podpisywałaś kontrakt w wieku 14 lat. Wtedy z Gwardią Wrocław.

 

Joanna Kaczor, była reprezentantka Polski: Tak, podpisywałam ten kontrakt razem z rodzicami. Ale to ja brałam pełną odpowiedzialność za to, że będę grała w tym klubie przez kolejne lata. To był dość długi kontrakt. Moja sytuacja jest nieco inna, bo ja jestem z września, więc pełnoletniość osiągnęłam jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek, a Stysiak jest z 3 grudnia, 18 lat skończyła więc w środku sezonu. Trudno mi się do tej sprawy odnosić, bo niewiele wiemy. Czy jest tam podpis Magdy, czy nie, czy są jakieś podpunkty. Sprawę rozstrzygnąć mogą tylko wyższe organy. Na pewno są jakieś luki w prawie, które trzeba wyeliminować. Dla mnie ważne jest, by ta dziewczyna grała, by trafiła tam, gdzie będą chcieli rozwijać jej talent i możliwości.

Kamil Składowski, rzecznik prasowy PLS: To jest złożony problem prawny, bo w przypadku pani Stysiak umowa podpisana była, gdy miała ona 14 lat. Wchodzi więc w grę kwestia pełnoletności, sprawa jest bardzo trudna. Klub z Polic poprosił PLS o to, by ukarała zawodniczkę Magdalenę Stysiak za to, że zgodnie z konkretnym punktem regulaminu opuściła klub, opuściła zajęcia, czyli, mówiąc potocznie, nie przyszła do pracy. Nasz dział prawny zajął się tą sprawą, były u nas strony postępowania, była sama zawodniczka i jej agent Roberto Mogentale. Podczas kilkugodzinnego posiedzenia strony przedstawiły swoje racje, przedstawiono wszystkie dokumenty. Po rozpatrzeniu sprawy PLS wydała taki lakoniczny komunikat, w którym stwierdzała, że nie przychylamy się do prośby klubu z Polic o ukaranie zawodniczki. Wszystkie pozostałe kwestie związane z jej przynależnością klubową opisaliśmy dokładnie w uzasadnieniu, które trafiło do wszystkich stron postępowania. Nasza decyzja dotyczyła tylko tego, czy zgodnie z regulaminem są podstawy do ukarania zawodniczki. Ukarania bardzo surowego, bo wnioskowano o zawieszenie w prawach na 24 miesiące i nałożenie 200 tysięcy złotych kary.

 

Jacek Nawrocki, selekcjoner reprezentacji siatkarek: Widziałem się z Magdą i rozmawiałem z nią o różnych rzeczach. Jest przecież sprawa jej matury, która czeka ją w tym roku, sprawa treningu, to wszystko trzeba poukładać. Nie chcę mówić o konflikcie, bo nie jestem jego stroną. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby Magda zaczęła w końcu grać, obojętnie gdzie. Ta zawodniczka nie może mieć przerwy, i nie chodzi tylko o brak ogrania. Potrzeba też bardzo ostrożnego, rozsądnego prowadzenia jej od strony motorycznej. To, co w tej chwili się dzieje, na pewno jej nie służy. Polskiej siatkówki nie stać na stratę takiej zawodniczki, jaką jest Magda.  

 

WYNIKI I TABELA LSK

WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze