Paulina Chylewska: Wiem, że gdy masz trudniejsze dni, Twoja żona mówi "daj spokój, przecież ty kochasz tę robotę". Zastanawiam się, czy przez te siedemnaście lat były takie momenty, albo jeden taki moment, kiedy myślałeś sobie "nie, rzucam to wszystko i zaczynam zajmować się nieruchomościami, albo zupełnie inną dziedziną i nie chcę tego więcej robić"?

 

Jerzy Mielewski: Nie. Powiem szczerze, że chyba nie. Oczywiście, są momenty gdy się jest zmęczonym, gdy ma się coś trudniejszego. Gdy na przykład trzeba było robić studio mistrzostw świata w biathlonie i przygotować się do tego. Nie jesteśmy w stanie przez cały rok monitorować każdego sportu, więc są też te trudniejsze rzeczy. Wtedy zastanawiam się: chłopie, co ty potrafisz innego w życiu robić"?

 

Jesteś agentem nieruchomości...

 

Ale kompletnie nie potrafię tego robić (śmiech). Jak sobie pomyślę, że miałbym siedzieć za biurkiem i zarządzać nieruchomościami, to nie widzę siebie w tej robocie. Kompletnie siebie nie widzę. Być może piękną stroną tej naszej pracy są również podróże. Dzięki temu, że jestem dziennikarzem zwiedziłem pół świata. Więc to są dodatkowe atuty tej pracy.

 

Są jednak takie momenty, kiedy jest nam trudniej i wtedy przychodzą różne dziwne myśli...

 

W telewizji zawsze masz być świeży, uśmiechnięty, zadowolony i tryskać energią. Natomiast my jesteśmy też ludźmi. Wiesz dobrze, że czasami jesteś chora, masz migrenę, nie masz siły, czasami dzieci są chore, są problemy w domu, a na wizji dalej masz być tą osobą, która przekazuje widzom energię.  

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.