De Gale (25-2-1, 15 KO) stawia sprawę jasno. Jeśli przegra, kończy karierę. Oczywiście to tylko słowa, i wcale nie jestem przekonany, że dotrzyma obietnicy, szczególnie jeśli zostanie pokonany po równej walce, a werdykt będzie wątpliwy. Z drugiej jednak strony lata lecą, w wadze superśredniej rywale są nie tylko mocni, ale młodsi, więc należy go zrozumieć jeśli zawiesi rękawice na kołku w przypadku bolesnej porażki. A taki scenariusz jest możliwy. Zdaniem ekspertów puncher, a za takiego uważany jest Eubank Jr, ma większe szanse na zwycięstwo w starciu z technikiem, jakim jest leworęczny De Gale.

 

W 02 Arena w Londynie wolnych miejsc nie będzie.  Takie rodzime wojny sprzedają się znakomicie. Z jednej strony James De Gale, pierwszy w historii brytyjski pięściarz, który do olimpijskiego złota dołożył mistrzowski pas na zawodowym ringu, a z drugiej syn legendy, Chrisa Eubanka Sr, który w latach 90 –tych toczył historyczne boje na Wyspach.

 

Jeszcze nie tak dawno Eubank Sr twierdził, że jego syn szybko pójdzie w ślady Floyda Mayweathera Jr, a teraz mówi że obawia się pojedynku z De Gale’em. Być może to zasłona dymna, Eubank Sr. to dziwny facet, i nie wiem czy najwłaściwsza osoba u boku juniora. Jest charyzmatyczny, apodyktyczny i we wszystkim musi mieć rację. A to z pewnością nie pomaga Eubankowi  Jr. Szczególnie gdy ten słyszy słowa, że owszem, jest wystarczająco silny, by wygrać wieczorem, ale z drugiej strony brakuje mu ducha walki, co sprawia że jego słynny tata jest przerażony tym co czeka syna.

 

Odnoszę wrażenie, że mocno przesadza. 33-letni De Gale ma za sobą ciężkie wojny z Badou Jackiem i mniej znanym Calebem Truax. Ten pierwszy choć tylko zremisował wybił mu w Nowym Jorku dwa przednie zęby i mocno uszkodził bark, a Truax w pierwszej walce odebrał w Londynie mistrzowski pas. De Gale był wtedy cieniem samego siebie. W rewanżu było lepiej, wygrał w Las Vegas i odzyskał tytuł.

Warto jeszcze pamiętać, że w październiku 2011 roku De Gale miał ciężką przeprawę z Piotrem Wilczewskim w Liverpoolu. Werdykt dwa do remisu przyznający wygraną Anglikowi był mocno wątpliwy, „Wilk” stracił tam pas mistrza Europy.

 

29-letni Eubank Jr (27-2, 21 KO), chłopak z Brighton, kilka lat spędził w USA,  gdzie ojciec wysłał go do szkoły, był mistrzem Newady, walczył w lokalnych amatorskich turniejach. Nie ma na koncie tak spektakularnych sukcesów w boksie olimpijskim jak De Gale, ale talentu mu nie brakuje. Mówi też, że nie lubi swojego utytułowanego rywala i od czasu ich pierwszego sparingu w 2012 roku chce mu się zrewanżować.

 

George Groves, były mistrz świata który pokonał ich obu nie ma w tej walce zdecydowanego faworyta. Jego opinia pokrywa się z opinią ekspertów, którzy twierdzą, że De Gale jest technikiem, a Eubank Jr puncherem, ale co do werdyktu zdania są rozbieżne. Groves stawia na wygraną mistrza olimpijskiego po ciężkim boju minimalnie na punkty, ale głowy za to nie da.

Sam De Gale głęboko jednak wierzy, że da rywalowi lekcję boksu: im trudniejszy przeciwnik, tym i ja jestem lepszy – mówi dziennikarzom. Tyle że te słowa niewiele znaczą. Eubank Jr jest młodszy, silniejszy. Ma twardy podbródek i zwinne nogi. I za wszelką cenę chce wyjść z ciernia ojca.

 

A to może oznaczać tylko jedno: thriller w Londynie.