W jakim kierunku zmierza aktualna Legia? - zapytał Szymon Zaworski.
 
- Aktualnie to w żadnym. Nie widzę, żeby robiła jakiekolwiek postępy - ani na arenie międzynarodowej, ani polskiej. Przychodzi zawodnik, który przez kilka miesięcy dochodzi do siebie. Ricardo Sa Pinto zachowuje się na boisku, jakby był na podwórku. Próbuje zrobić duże wrażenie. Od tego, żeby odsuwać piłkarzy od składu jest prezes. Trzeba rozmawiać i dojść do kompromisu, a nie odsuwać piłkarzy, którzy grali w Lidze Mistrzów. Malarz to za dobry bramkarz, żeby nie bronił. Legia jest źle zarządzana. Jedyne, co podoba mi się w Legii to stadion i catering. To bardzo mało - powiedział Jacek Kazimierski, były bramkarz Legii.
 
- Do Legii trafiają obcokrajowcy bezimienni, nieznani nawet w swoim kraju. Odchodzi Chorwat, odchodzą chorwaccy piłkarze, przychodzi Portugalczyk, przychodzą portugalscy piłkarze. Jak przyjdzie Islandczyk, to będą islandcy piłkarze? Nie ma zupełnie wizji - dodał Roman Kosecki, który barw stołecznego klubu bronił w latach 90-tych.
 
- Jestem troszeczkę zdziwiony, że w tak krótkim czasie Sa Pinto skłócił tak wielu ludzi i zrobił tak złą atmosferę wokół klubu. Sam byłem piłkarzem i wiem, że jak miałem pozytywnego szaleńca na ławce, to grało mi się lepiej. Tutaj jest nie motywacja, lecz demotywacja. Dyscyplina zamieniła się w strach. Radović został schowany do szafy, być może zastraszony przez trenera. Być może w klubie potrzebna jest osoba, która wejdzie w konfrontację z trenerem Sa Pinto - powiedział Marek Jóźwiak, a więc były obrońca Legii.
 
- Sa Pinto jest zakochany w sobie, że nie ma miejsca na to, żeby pomyślał o drużynie. Jesteśmy zakochani w takich trenerach, którzy robią porządek z gwiazdami, ale to jest błędne. Od czterech lat ciężko w ogóle opisać drogę, w którą podąża klub - zakończył Dariusz Dziekanowski.
 
Materiał "Legia cudzoziemska" w załączonym materiale wideo.