NBA: 58 punktów Hardena, druga z rzędu porażka Warriors

Koszykówka
NBA: 58 punktów Hardena, druga z rzędu porażka Warriors
fot. PAP/EPA

James Harden zdobył 58 punktów, a jego Houston Rockets pokonali we własnej hali Miami Heat 121:118 w czwartkowym meczu ligi NBA. Drugiej porażki z rzędu doznali broniący tytułu koszykarze Golden State Warriors, którzy ulegli na wyjeździe Orlando Magic 96:103.

Harden przez długi czas imponował popisami w kolejnych występach. Trzy dni temu - na 32 spotkaniach - zakończyła się jego seria meczów, w których rzucił co najmniej 30 pkt. W poniedziałek zdobył ich "tylko" 28. W środę jego zdobycz wyniosła 30 "oczek", a dzień później słynny brodacz niemal ją podwoił. Dołożył do tego 10 asyst i siedem zbiórek. Rozgrywającemu "Rakiet" zabrakło trzech punktów, by wyrównać swój rekord kariery, który ustanowił 23 stycznia.

 

Jego zespół w czwartek odrobił 21-punktową stratę, którą miał do Heat jeszcze w trzeciej kwarcie. - Zaniedbaliśmy obronę, zwłaszcza w drugiej kwarcie. Rywale zyskali pewność siebie, trafiali kolejne rzuty. Poczuli się po prostu zbyt pewnie, więc musieliśmy w drugiej części spotkania nałożyć na nich większą presję, zaliczyć trochę przechwytów i włożyć więcej energii w naszą obronę. Chciałem grać agresywnie. Rzucałem, kiedy miałem okazję. Ale to nie tak, że tylko ja to robiłem. To był drużynowy wysiłek - podkreślił bohater gospodarzy.

 

Zaskoczony nieco imponującym dorobkiem klubowego kolegi był Austin Rivers. - Dostaliśmy po meczu kartkę ze statystykami i zobaczyłem, że miał 58 pkt. Wszystkich nas zdziwiło, że rzucił aż tyle. To bardzo dużo. James jest niesamowity - przyznał zawodnik, który dołożył 17 "oczek".

 

Drużyna z Houston odniosła czwarte zwycięstwo z rzędu. Najwięcej pkt w zespole z Miami - po 21 - zanotowali Kelly Olynyk i Goran Dragic, a Justise Winslow dołożył 19 pkt i osiem asyst.

 

Heat dzień wcześniej wygrali z Warriors 126:125, a w czwartek obrońcy tytułu znów zanotowali porażkę - czwartą w ostatnich sześciu pojedynkach. Liderzy Konferencji Zachodniej w meczu z Orlando musieli sobie radzić bez Kevina Duranta. Stephen Curry miał 33 pkt, osiem zbiórek i sześć asyst. DeMarcus Cousins i Klay Thompson trafili po 21 pkt.

 

Najwięcej punktów dla "Magików" - 22 - zdobył Aaron Gordon, który miał też 15 zbiórek. Rezerwowy Terrence Ross dołożył 16 pkt, a Nikola Vucevic 12 i 13 zbiórek. Ich zespół wygrał siódmy z dziewięciu ostatnich meczów i awansował na ósmą pozycję na Wschodzie.

 

Koszykarze Indiana Pacers wygrali u siebie z Minnesota Timberwolves 122:115, a duży udział w tym miał Bojan Bogdanovic, zdobywca 37 pkt. Gościom nie pomogły 42 "oczka" Karla-Anthony'ego Townsa.

 

Zakończyła się seria zwycięstw Oklahoma City Thunder nad Philadelphia 76ers. Po 19 triumfach z rzędu w meczach z tym rywalem (była to najdłuższa passa w przypadku drużyn występujących obecnie w NBA) "Grzmoty" przegrały we własnej hali 104:108. Wśród gości brylował Tobias Harris, zdobywca 32 pkt. Tzw. triple-double popisał się jego klubowy kolega Ben Simmons i broniący barw Thunder Russell Westbrook. Pierwszy z nich zanotował taki wyczyn po raz 11. w tym sezonie, a drugi po raz 25. Westbrook jednak w czwartek nie imponował skutecznością - trafił tylko osiem z 24 rzutów z gry.

 

Dobrą passę w meczach w Nowym Jorku podtrzymali zaś zawodnicy Cleveland Cavaliers, który pokonali miejscowych Knicks 125:118. Tym samym po raz 10. z rzędu odnieśli zwycięstwo w tym mieście.

 

WYNIKI I TERMINARZ NBA

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze