Kibice żyjący bezpośrednimi konfrontacjami dwóch najlepszych drużyn ligi hiszpańskiej nie mają na co narzekać. W sobotę mieliśmy do czynienia z czwartym w tym sezonie oraz drugim na przestrzeni zaledwie trzech dni El Clasico. W środę na Santiago Bernabeu rozstrzygnęły się bowiem losy awansu do finału Pucharu Króla, którego pierwszym uczestnikiem została "Blaugrana". Podopieczni Ernesto Valverde co prawda jedynie zremisowali na Camp Nou 1:1, jednak w rewanżu "Królewscy" zostali upokorzeni przed własną publicznością, a Keylor Navas musiał wyciągąć piłkę z siatki trzykrotnie - po dwóch golach Luisa Suareza i jednym trafieniu samobójczym Raphaela Varane'a.

 

Piłkarze Realu nie wspominają również dobrze pierwszego starcia z "Dumą Katalonii" w lidze -  28 października 2018 roku polegli na wyjeździe 1:5. Po fatalnym początku sezonu podopieczni Santiago Solariego złapali w końcu właściwy rytm i tym razem kibice oczekiwali od nich zwycięstwa. Ewentualne zainkasowanie trzech punktów byłoby niesamowicie cenne, gdyż Real tracił przed meczem do drugiego w tabeli Atletico Madryt dwa punkty, natomiast do sprawującej funkcję lidera Barcelony aż dziewięć.

 

Sygnał do ataku dał gospodarzom w 13. minucie strzelec gola samobójczego w półfinale Copa del Rey Varane, który po dośrodkowaniu w pole karne wyskoczył wysoko do piłki i głową posłał ją tuż nad poprzeczką. Sześć minut później po raz pierwszy w meczu pokazał się Lionel Messi. Argentyńczyk wbiegł wówczas w pole karne i mocnym strzałem w kierunku lewego słupka próbował zaskoczyć Thibaut Courtois, jednak piłka nieznacznie minęła bramkę.

 

Wynik został otwarty w 26. minucie, jednak na niekorzyść gospodarzy na listę strzelców wpisał się Ivan Rakitić. Chorwat otrzymał fenomenalne podanie od Sergiego Roberto i podcinką w stylu Messiego przerzucił piłkę nad próbującym interweniować Belgiem, a ta wpadła do siatki.

 

W 40. minucie swojego gola w tym meczu po raz kolejny mógł strzelić Messi, jednak jego próbę w ostatniej chwili udaremnił Courtois. Argentyńczyk znalazł się w polu karnym i uderzył płasko w kierunku prawego słupka, jednak Belg udowodnił, że posiada niesamowity refleks.

 

Po zmianie stron blisko wyrównania był Vinicius, który w 56. minucie próbował zaskoczyć Marc-Andre ter Stegena strzałem "pod ladę", jednak świetnie spisujący się w ostatnim czasie Niemiec zablokował uderzenie.

 

Następnie swoje szanse mieli głównie piłkarze Barcelony - blisko szczęścia był Ousmane Dembele oraz po raz kolejny Messi, jednak za każdym razem do szczęścia brakowało niewiele. "Atomowa pchła" udowadniała, że z piłką potrafi zrobić wszystko i gdy ta była przy jego nodze, to kolejne gole dla gości wisiały w powietrzu.

 

Ostatecznie wynik spotkania już się nie zmienił i to FC Barcelona sięgnęła po trzeci triumf w El Clasico w tym sezonie. Podopiecznym Valverde udało się więc prześcignąć Real w statystykach - w tym momencie "Duma Katalonii" posiada 96 zwycięstw nad Realem przy 95 wygranych "Królewskich" oraz 51 remisach. Osiągnięcie smakuje tym lepiej, że prowadzenie odzyskała ona po 87 latach dominacji rywali.

 

Real Madryt - FC Barcelona 0:1 (0:1)
Bramka: Ivan Rakitić 26'.

 

Real Madryt: Thibaut Courtois - Dani Carvajal, Raphael Varane, Sergio Ramos, Sergio Reguilon - Luka Modrić, Casemiro (76' Isco), Toni Kroos (55' Federico Valverde) - Gareth Bale (61' Marco Asensio), Karim Benzema, Junior Vinicius.

 

FC Barcelona: Marc-Andre ter Stegen - Sergi Roberto, Gerard Pique, Clement Lenglet, Jordi Alba - Ivan Rakitiś, Sergio Busquets (90+2' Nelson Semedo), Arthur (71' Arturo Vidal) - Lionel Messi, Luis Suarez, Ousmane Dembele (78' Philippe Coutinho).

 

Żółte kartki: Ramos, Asensio, Carvajal - Busquets, Lenglet.

 

Sędzia: Alberto Undiano Mallenco.

 

WYNIKI I TABELA LA LIGA