Do zakończenia sezonu w Premier League pozostało już tylko dziesięć kolejek, toteż starcie trzeciego Tottenhamu z czwartym Arsenalem było na wagę "sześciu punktów", ponieważ oba zespoły walczą o miejsce w pierwszej czwórce i kwalifikację do Ligi Mistrzów. Podopieczni Mauricio Pochettino po dwóch porażkach z rzędu stracili chyba już nadzieję na walkę o coś więcej, chcąc przerwać przede wszystkim złą passę i umocnić się na trzeciej lokacie. Z kolei ekipa Unaia Emery'ego czuje oddech Manchesteru United i Chelsea, ale w przeciwieństwie do swoich sobotnich adwersarzy - odnieśli ostatnio trzy zwycięstwa z rzędu. Obie drużyny przed tym meczem dzielił dystans czterech punktów.

 

W pierwszej połowie przewaga była po stronie gospodarzy, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce oraz częściej zbliżali się pod bramkę Kanonierów. Po upływie kwadransa kibice doczekali się pierwszego trafienia w tym spotkaniu, ale to goście objęli prowadzenie. Prostopadłe zagranie Alexandre'a Lacazette'a wykorzystał Aaron Ramsey, który znalazł się sam na sam z Hugo Llorisem. Reprezentant Walii ze stoickim spokojem minął francuskiego golkipera i umieścił piłkę w siatce.

 

Odpowiedź Kogutów mogła być bardzo szybka,  ale piękny strzał głową Harry'ego Kane'a nie został uznany, ponieważ arbitrzy dopatrzyli się spalonego przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego.

 

Śmiało można powiedzieć, że bohaterem Arsenalu w pierwszej połowie był Bernd Leno, który popisał się kapitalnymi interwencjami na linii bramkowej. Zaskoczyć bramkarza The Gunners próbowali Moussa Sissoko oraz Kane.

 

Ekipa z The Emirates mogła już na początku drugiej połowy podwyższyć prowadzenie, ale znakomitą okazję zmarnował Nacho Monreal, którego strzał z kilku metrów minimalnie powędrował obok dalszego słupka.

 

Tottenham dążył do wyrównania. Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do piłki podszedł Kane, który doprowadził do remisu. Było to szesnaste trafienie reprezentanta Anglii w tym sezonie Premier League.

 

Sporo emocji miało miejsce w samej końcówce spotkania. Anthony Taylor dopatrzył się przewinienia na Pierre-Emericku Aubameyangu i wskazał na wapno. Sam poszkodowany chciał wpisać się na listę strzelców, ale jego strzał obronił Lloris. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę otrzymał Lucas Torreira za ostry faul.

 

Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów, co z pewnością nie zadowala jednych i drugich. Miejscowi bowiem zanotowali trzeci mecz z rzędu bez wygranej, natomiast goście zmarnowali szanse na triumf w ostatnich sekundach konfrontacji.

 

Tottenham - Arsenal 1:1 (0:1)

Bramki: Harry Kane (74. k.) - Aaron Ramsey (16.)

 

WYNIKI I TABELA PREMIER LEAGUE