Poprzedni czempionat światowy w Pruszkowie odbył się 10 lat temu. Od tamtej pory nadal nie spłacono długów wynikających z kosztów wybudowania kolarskiego obiektu pod Warszawą. Sportowo także niewiele się zmieniło – wówczas Polska ekipa nie wywalczyła żadnego medalu, tym razem jeden, brązowy Rudyka w sprincie. To jednak żaden postęp, bowiem na przykład rok temu w holenderskim Apeldoorn zdobyliśmy złoto. Szymon Sajnok triumfował w omnium.

 

Już wygrał Puchar Świata

 

Rudyk, Sajnok, Wojciech Pszczolarski, Adrian Tekliński, Daniel Staniszewski, Daria i Wiktoria Pikulik, czy Justyna Kaczkowska – to wszystko grono reprezentantów, którzy w ostatnich latach zdobywali lub zdobywają medale mistrzostw świata, Europy i Pucharów Świata, znakomicie wróżą na igrzyska olimpijskie w Tokio. Medal Rudyka nie wziął się przecież z próżni. Polak wygrał klasyfikację generalną Pucharu Świata 2017/18 i teraz celuje w olimpijski medal.

– Ten medal to krok do spełnienia najskrytszych marzeń, które, nie ukrywam, są związane z igrzyskami w Tokio. Z Lavreysenem nie udało się dziś wygrać półfinału. Był dla mnie za silny, został mistrzem świata. Jestem zmotywowany do dalszej pracy i mam nadzieję, że na igrzyskach też zdobędę medal – powiedział po zakończonej rywalizacji polski sprinter.

 

Po co nam były mistrzostwa świata?

 

Pytanie jak będą wyglądały przygotowania do igrzysk dla polskiej kadry? Gdyby nie finansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki, które przelewa pieniądze bezpośrednio na konta zawodników w ramach stypendiów programu Team 100, byłoby pewnie ciężko.

Związek tonie w długach, a w dodatku pozwolił sobie teraz na organizację prestiżowej, ale niezwykle drogiej imprezy. Puchar Świata, który w 2017 roku rozgrywano w Pruszkowie, przyniósł podobno około 800 tysięcy złotych straty!

 

Kryzys w PZKol trwa już grubo ponad rok. Konflikt byłego prezesa Dariusza Banaszka z firmą CCC doprowadził do odejścia tego głównego sponsora polskiego kolarstwa. Afera obyczajowa i finansowe nadużycia spowodowały, że dotacje i współpracę wstrzymały także Orlen oraz 4F. Były dyrektor sportowy związku, Andrzej P. został zatrzymany przez policję 29 października 2018 roku i nadal przebywa w areszcie. Według byłego wiceprezesa PZKol Piotra Kosmali, który udzielił wywiadu portalowi WP SportoweFakty, miał on dopuścić się zastraszania, seksu z podopiecznymi, a nawet gwałtu.

 

Jak śmieci

 

Jak w takich warunkach myśleć o zdrowej rywalizacji i budowaniu polskiego kolarstwa? Jak rozsądnie oceniać zastój wynikowy na torze? Wszak najlepsi szosowcy rywalizują poza Polską i są opłacani przez wielkie zagraniczne grupy. A w obu tych specjalnościach marzą nam się przecież medale olimpijskie i realnie rzecz biorąc takowe szanse mamy.

 

Pod koniec zeszłego roku siostry Pikulik dały wstrząsający wywiad dla portalu rowery.org. W rozmowie z Pawłem Gadzałą przyznały:

 

– Kiedy jechałam na Puchar Świata w Paryżu... jak tam przyjechałam, to czułam się jak śmieć. Nie wiedziałam co i jak, nie wiedziałam na co nas stać – mówiła Daria. – Wszyscy idą do przodu, wszyscy jeżdżą coraz szybciej, a my stoimy w miejscu. To było na początku mega ciężkie, żeby sobie to przetrawić i przemyśleć. Trzeba się wspierać. Wspieramy się jako drużyna, staramy się rozmawiać, wspierać, żeby wszyscy się motywowali nawzajem. Żebyśmy się nie dołowali, nie zastanawiali „o Boże, jaki nasz straszny los”, tylko żebyśmy się motywowali, żeby każdy chciał pracować sam na siebie – dodała 22-latka, już olimpijka z Rio de Janeiro.

 

W tym kontekście medal Rudyka został dosłownie wyciągnięty z bagna. Pytanie, ile jeszcze trzeba będzie sprzątać i czy jest jakaś szansa na koniec tych prac?