HONDA

 

Najlepszy producent zeszłego roku ma po swojej stronie dwóch najwybitniejszych zawodników ostatnich lat. To właśnie Marc Marquez i Jorge Lorenzo dzielą miedzy sobą tytuły mistrzowskie od roku 2012. Niewątpliwie siła jest po stronie Hondy. Jest jednak jeden spory problem. Lorenzo i Marquez wciąż nie są w pełni sprawni po kontuzjach odniesionych w zeszłym roku. Przedsezonowe testy nie dały nam odpowiedzi, jeśli chodzi o tempo wyścigowe dwójki z ekipy Repsol. Co gorsze, główny pomocnik HRC - Cal Crutchlow także dochodzi do siebie po kontuzji odniesionej w Australii w zeszłym roku. O ile Marc Marquez jest głównym kandydatem do tytułu, o tyle Honda na pewno ma ogromny znak zapytania, co do tempa swoich zawodników w pierwszej części sezonu.

 

DUCATI

 

W ubiegłym roku wszyscy specjaliści zgadzali się co do jednego, Ducati GP18 było najlepszym motocyklem w stawce. Pozbycie się Jorge Lorenzo i zatrudnienie Danilo Petrucciego pozostawiło spory niesmak, jeśli chodzi o sposób w jaki do tego doszło. Fabryka z Bolonii, w tym roku postawiła poprzeczkę wysoko i cel jest jednoznaczny, tytuł mistrza świata dla Andrei Dovizioso. Poprzedni sezon był dla niego skomplikowany. Testy też nie były jednoznaczne, choć tempo wyścigowe Doviego było jednym z najlepszych. Czy Doktor Gadżet - Gigi Dall’Igna - szef Ducati Corse przygotował wystarczająco dobry motocykl, by walczyć o tytuł? O tym przekonamy się w niedzielę, jednakże kontuzje rywali do tytułu, mogą sprzyjać Włochowi z Forli.

 

YAMAHA

 

Największym znakiem zapytania w stawce wydaje się być Yamaha. Jedyna ekipa fabryczna, w której nie zmienił się skład, wraca do gry po bardzo trudnym sezonie, w którym Maverick Viñales odniósł tylko jedno zwycięstwo, a Valentino Rossi czeka na triumf od TT Assen w roku 2017. Problemy z elektroniką, dyskusje na temat silnika i brak przyczepności na krawędzi opony to tematy, które przewijają się od kilku sezonów. Trzeba liczyć, że Yamaha M1 została wyleczona już z tych przypadłości, które dręczyły ją przez ostatnie lata. Wtedy „Doktor” i Maverick dadzą nam powody do oklasków, bo obu stać na zwycięstwa.

 

SUZUKI

 

Jak stwierdził Davide Brivio, ekipa z Hammamatsu wie, że posiada motocykl, który regularnie jest w stanie finiszować na podium. W testach przed sezonem, Alex Rins był w stanie wykręcać najlepsze czasy, co więcej obok Dovizioso i Viñalesa prezentował najlepsze tempo wyścigowe. Celem są zwycięstwa, ale patrząc na rozwój Suzuki, nie było by zaskoczeniem, gdyby właśnie Rins był tym, który powalczy z Marquezem o tytuł. Do fabrycznego zespołu Suzuki dołącza Joan Mir, jeden z największych talentów w stawce młodych zawodników, testy w Walencji, Jerez, na torze Sepang i w Katarze pokazały, że błyskawicznie odnalazł się na maszynie MotoGP i będzie walczył o tytuł debiutanta sezonu.

 

APRILIA

 

Zatrudnienie przez ekipę z Noale, Massimo Rivoli z Ferrari, to znak, że Aprilia chce wrócić na szczyt. Ostanie dość chaotyczne sezony, niezbyt składne decyzje podejmowane przez Romano Albesiano, prowadziły Aprilię w ślepy zaułek. Ubiegłoroczna maszyna nie była konkurencyjna i wymagała znaczącej poprawy. Już w testach, Aleix Espargaro zadwolony był z kierunku obranego przez Albesiano, co do rozwoju motocykla. Niewiele natomiast możemy powiedzieć o tempie Andrei Iannone, który po Ducati i Suzuki, wylądował na motocyklu z Noale. Problemy zdrowotne w trakcie testów nie pozwalają na dokładną ocenę potencjału i adaptacji do motocykla Aprilia.

 

KTM

 

Austriacka marka, która z impetem wkroczyła do MotoGP, dwa lata temu, zapowiadała walkę o zwycięstwa w trzecim roku swojej obecności w klasie królewskiej. Poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko, a kontuzje zawodników opóźniały możliwość testowania wszystkiego, co przygotowywał z weekendu na weekend, Mike Leitner z ekipą. Teraz oczekiwania są studzone i celem jest finisz w pierwszej dziesiątce, co wydaje się być dobrą wróżbą dla marki, której znakiem firmowym jest sentencja - Ready to Race (Gotowi do ścigania). Pol Espargaro, w ubiegłym roku w Walencji, dał nadzieję, gdy wywalczył podium. W tym sezonie razem z Johannem Zarco mają regularnie finiszować w dziesiątce, co wcale nie będzie łatwe, przy tak silnej stawce zawodników Zarco wydaje się być mocno sfrustrowany przedsezonowymi testami i tym jak wielkim krokiem wstecz dla niego jest maszyna z Mattighoffen.

 

EKIPY SATELICKIE

 

Najstarszym motocyklem, który zobaczymy w stawce MotoGP będą maszyny w ubiegłorocznej specyfikacji. Takiej sytuacji nie mieliśmy od lat. Pozwala to mieć nadzieję, na jeszcze większą konkurencję w klasie królewskiej. Kilku młodych zawodników - Bagnaia, Oliveira, Miller, Quartararo, Morbidelli czy Rabat będzie chciało udowodnić, że zasługuje na miejsce w ekipie fabrycznej. Bardzo silna w testach, mimo borykającego się z kontuzją Crutchlowa, była ekipa LCR Honda. Nakagami brylował w Jerez, podczas gdy Cal Crutchlow prezentował bardzo dobre tempo i w Sepang, i Katarze. Deklaracja Cala jest jednoznaczna - więcej zwycięstw. Biorąc pod uwagę ogrom talentu drzemiący w zawodnikach z ekip satelickich, jak i dostęp do najnowszych rozwiązań technicznych, mogą oni w tym roku stwarzać realne zagrożenie dla zawodników, startujących motocyklami „fabrycznymi”.

 

Tak jak powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej Valentino Rossi - wyjeżdżając na tor idziesz na wojnę, w której nie ma przyjaciół. Liczymy zatem na wyjątkowe batalie na polach bitewnych rozsianych na całym świecie.

 

MOTO2

 

Ogromne zmiany regulaminowe - nowa elektronika Magnetti Marelli, nowy silnik Triumph o pojemności 765 i całkowicie nowe podwozia wstrząsną stawką klasy pośredniej. Na ile mocno? Czy starzy wyjadacze będą w stanie zatrzymać młodą gwardię i synów marnotrawnych wracających do tej klasy z MotoGP? Sezon zapowiada się wyjątkowo i ciężko przewidywać kto wygra. W testach wyłoniło się kilka nazwisk, które zobaczymy na szczycie tabeli: Lowes, Luthi, Marquez, Binder, Martin, Lecuona, Marini to zaledwie kilka z nich. Kluczem będzie regularność. Mistrz świata z zeszłego roku - Pecco Bagnaia, by zdobyć tytuł, ukończył wszystkie wyścigi, wygrywając osiem razy, stając na podium łącznie dwanaście razy. To pokazuje, jak wyrównana stawka walczy o zwycięstwo w Moto2.

 

MOTO3


Po przejściu mistrza świata i dominatora kwalifikacji - Jorge Martina do klasy pośredniej, drzwi do zwycięstwa są otwarte. Wielu młodych chce stanąć w szranki z najlepszymi zawodnikami globu w tej najmniejszej kategorii. Niewątpliwa presja spoczywać będzie na powracającym, po kompromitującej sytuacji z toru Misano, Romano Fenattim. Każdy ruch tego zawodnika będzie analizowany po stokroć i każdy występek ostro karany. Po latach starań, w stawce Moto3, pojawia się ekipa Maxa Biaggiego, w której wystartuje Aron Canet. Hiszpan wielokrotnie udowadniał swą prędkość, lecz spora ilość błędów i kontuzje wykluczały go z walki o tytuł. Nazwiska, które należy śledzić to właśnie: Fenati, Vietti, Canet, McPhee, Arbolino, Dalla Porta, Ramirez czy Lopez. Ale trudno niezwykle obstawiać, który z nich wywalczy tytuł.

 

Transmisja sobotnich sesji treningowych oraz kwalifikacji od godziny 11.25 na portalu Polsatsport.pl, w Polsacie Sport Extra i na IPLA.tv.