Artur Łukaszewski: Spotykamy się na treningu. Szykujesz się do pojedynku, czy po prostu sobie trenujesz?

 

Mateusz Gamrot: Nasza mentalność jest taka, że my na co dzień trenujemy. Jedynie w okresie przygotowawczym przed walką jest więcej sparingów. Normalnie trenujemy dwa razy dziennie. Jest to nasze hobby, nasz sport, nasza praca, musimy być w formie. nigdy nie wiadomo, co nas czeka. Trzeba być gotowym.

 

Jak rysuje się twoja przyszłość? Coś wiesz?

 

Na razie jestem w fazie negocjacji. Sam jeszcze nie wiem jaka będzie moja przyszłość. Rozwijam swoje umiejętności, żeby być gotowy w każdej płaszczyźnie. Czekam na ten moment, kiedy dowiem się czegoś finalnie i żebym mógł sprecyzować plan treningowy.

 

Kiedy chciałbyś wrócić?

 

Praktycznie już jestem gotowy. Potrzebowałbym sześciu tygodni na okres sparingowy i już byłbym gotowy do walki. Im bliżej ona będzie, tym lepiej, bo po co czekać?

 

Masz dwa mistrzowskie pasy KSW. Rozumiem, że wracasz do wagi lekkiej?

 

Na tę chwilę moja kolejna walka będzie w kategorii lekkiej w obronie pasa. Nie wykluczam jednak obrony pasa w kategorii do 66 kilogramów.

 

Może się okazać, że wasze sparingi z Romanem Szymańskim mogą być kluczowe, bo jeżeli Roman wygra z Salahdinem Parnassem, to wyjdzie na to, że będziecie się musieli ze sobą zmierzyć. To jest możliwe?

 

Po co się bić? To będą dwa kluby w jednym pasie. My trenujemy każdą płaszczyznę na treningu, nie tylko jujistsu. Możemy zrobić nieoficjalny bój na treningu. Mamy pełnowymiarową klatkę i możemy zrobić bój o mistrza w kategorii do 66 kg. Jeżeli Roman wygra z Parnassem, a myślę, że tak będzie.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.