Zespół trenera Pawła Turkiewicza w ćwierćfinale rywalizował z inną węgierską drużyną Zalakeramia ZTE KK. Na wyjeździe gliwiczanie przegrali 93:114, we własnej hali odrobili straty z nawiązką wygrywając 128:99.

 

Tym razem „cudu” nie było. Co prawda gospodarze objęli szybko prowadzenie (6:1, 9:3), jednak przeciwnicy nie pozwolili im na jakiś punktowy „odjazd”. Ekipie GTK brakowało we wtorek dokładności przy rzutach, zdarzały się proste straty piłki. Gliwiczanie nie skończyli kilku akcji, które powinny im przynieść punkty.

 

Węgrzy nie tylko odrobili straty, ale i prowadzili (29:34). Po dwóch kwartach przewaga drużyny trenera Turkiewicza była minimalna (46:43) i kwestia awansu do finału właściwie została rozstrzygnięta.

 

Ekipie gości towarzyszyła kilkuosobowa grupa jej sympatyków, którzy w trzeciej kwarcie wesoło podśpiewywali. Mieli ku temu powody, bo ich drużyna byłą dokładniejsza, skuteczniejsza i w efekcie po 30 minutach prowadziła 66:59. Gliwiczanom w tym czasie udawało się niewiele - zarówno z dystansu, jak i pod koszem rywali.

 

W końcówce gospodarze zerwali się jeszcze do walki o zwycięstwo. Zapewnił im je rzutem za trzy punkty Kacper Radwański. W ostatnich minutach oba zespoły zagrały bez zagranicznych zawodników.

 

- Półfinałowy rywal był zdecydowanie mocniejszy niż wcześniejszy węgierski zespół. Mieliśmy mnóstwo otwartych sytuacji, ale ich nie wykorzystaliśmy. Nasi strzelcy w rewanżu nie udźwignęli tego. Na koniec udało się wygrać – powiedział trener Paweł Turkiewicz.

 

Jego zdaniem udział w rywalizacji był cennym doświadczeniem. „Warto było. Pierwszy raz dla Gliwic, ograliśmy się, spotykaliśmy się z zespołami z innych krajów. Zrobiliśmy pierwszy kroczek, który się przyda” – dodał.

 

Zajmujący 11. miejsce w tabeli ekstraklasy gliwiczanie po awansie do półfinału pucharu doznali dwóch ligowych porażek, rywale w tym czasie dwukrotnie wygrali w swoich rozgrywkach.

 

Ekstraklasowy zespół GTK rywalizował w grupie D ze słoweńskim Sencurem Gorenjska, czeską Slunetą Usti nad Łabą i BC Hellmann Wiedeń. Gliwiczanie skończyli tę fazę z pięcioma wygranymi i jedną porażką, co było najlepszym wynikiem spośród wszystkich 16 uczestników rozgrywek.

 

Do ćwierćfinałów awansowały po dwa zespoły z każdej grupy. W pierwszej edycji Alpe Adria Cup w sezonie 2015/16 wystartowało osiem zespołów, teraz w rywalizacji brało udział 16 drużyn z Austrii, Czech, Słowacji, Węgier, Chorwacji, Słowenii i Polski podzielonych na cztery grupy.

 

GTK jest pierwszym polskim zespołem w tych rozgrywkach i debiutantem w europejskich pucharach. Egis Kormend jest wiceliderem ligi węgierskiej. W fazie grupowej Alpe Adria Cup okazał się najlepszy w grupie A, wygrywając cztery z sześciu spotkań. W ćwierćfinale koszykarze z Kormend wyeliminowali USK Praga. W Czechach przegrali 87:95, w rewanżu wygrali wysoko 94:53.

 

GTK Gliwice pokonali u siebie węgierski Egis Kormend 81:80 (22:21, 24:22, 13:23, 22:14)

 

GTK: Kacper Radwański 14, Dawid Słupiński 8, Damonte Dodd 11, Jakub Dłoniak 11, Desmond Washington 6, Maverick Morgan 6, Riley LaChance 5, Myles Mack 5, Szymon Kiwilsza 5, Piotr Robak 4, Marek Piechowicz 4, Mateusz Szlachetka 2.

 

Egis: Xavier Thomas 15, Leyton Hammonds 12, Mario Delas 10, T.J. Price 9, Csaba Ferencz 8, Milan Csorvasi 7, Akos Nemeth 6, Bence Oroszi 5, Desonta Bradford 3, Marcell Ersek 0, Gergely Lajsz 5.

 

WYNIKI ALPE ADRIA CUP