Hurkacz przeżywa obecnie najlepszy okres w swojej karierze. Dokładnie 27 lutego tego roku, w 1/8 finału turnieju ATP w Dubaju, los zestawił Polaka z szóstym w rankingu ATP Keiem Nishikorim. Stało się więc jasne, że nadszedł czas na jedno z największych wyzwań w dotychczasowej karierze 22-letniego tenisisty.

 

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej gry obu zawodników, którzy pewnie wykorzystywali swoje podania. To właśnie mocny serwis miał być najgroźniejszą bronią mierzącego 1,96 m Polaka. W trakcie meczu udowodnił on jednak, że potrafi również wygrywać długie wymiany kończone dokładnymi passing shotami, a nawet skracać grę przy siatce i kończyć akcje efektownymi wolejami.

 

W dziewiątym gemie pierwszego seta Hurkacz dał się przełamać i wydawało się, że zrealizuje się dla niego najgorszy z możliwych scenariuszy. Nie poddał się jednak i w kolejnej partii to on wygrał podanie Nishikoriego, następnie obronił swój serwis i ponownie doprowadził do breaka zapisując pierwszy set na swoim koncie. Druga partia była istną "kolejką górską", poniewaz najpierw wrocławianin przegrał cztery partie z rzędu, a następnie wspiął się na wyżyny swoim umiejętności i doprowadził do remisu. Końcówka należała już jednak do Japończyka, który wyrównał stan spotkania.

 

Trzeci set był za to koncertem gry 22-letniego tenisity, który oddał "szóstej wówczas rakiecie świata" jedynie dwa gemy. Zwycięstwo 77. (w tamtym okresie) w rankingu Polaka stało się faktem, a wyrzucenie za burtę turnieju tak utytułowanego rywala, było bezapelacyjnie największym sukcesem w jego dotychczasowej karierze.

 

Czasu na świętowanie nie było jednak dużo, ponieważ w kolejnej rundzie turnieju w Dubaju Polak miał zmierzyć się z kolejnym tenisistą z czołówki, czyli z dziesiątym w rankingu Stefanosem Tsitsipasem. Po raz kolejny udało mu się postawić rywalowi trudne warunki. Do gry podszedł bez kompleksów, czego wynikiem był wyrównany, trzysetowy pojedynek, przegrany ostatecznie po dwóch tiebreakach i jednostronnym trzecim secie (7:6, 6:7, 6:1).

 

Ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich wrocławianin w dobrym humorze poleciał do słonecznej Kalifornii i jak na razie potwierdza tam, że zwycięstwo nad Nishikorim nie było jednorazowym "strzałem". W pierwszej rundzie turnieju rangi ATP Masters 1000 w Indian Wells bez większych problemów pokonał występującego z "dziką kartą" Amerykanina Donalda Younga 2:0 (6:3, 6:3). Uczestnictwo w turnieju z najbardziej prestiżowej serii 1000 oznaczało, że już w II rundzie można było spodziewać się zawodnika ze światowego "topu". Tym razem na drodze Hurkacza stanął półfinalista tegorocznego Australian Open Lucas Pouille. Faworyzowany Francuz nie dał jednak rady rozpędzonemu Polakowi i po trzech setach (2:6, 6:3, 4:6) musiał uznać jego wyższość.

 

Na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni Hurkacz parę razy pokazał, że śmiało puka do drzwi światowej czołówki. Kapitalna gra poskutkowała tym, że awansował do pierwszej "siedemdziesiątki" i obecnie plasuje się na 67. miejscu w rankingu. Jeżeli pokona siódmego Nishikoriego, zaliczy kolejny awans i stanie przed szansą, by w 1/8 finału zmierzyć się z kimś z dwójki Denis Shapovalov (24. w rankingu ATP)/Marin Cilić (10.).

 

WYNIKI I DRABINKA TURNIEJU ATP W INDIAN WELLS

 

Transmisja na żywo meczu Hubert Hurkacz - Kei Nishikori od godziny 19.00 na portalu Polsatsport.pl oraz w Polsacie Sport Extra.

 

Powtórki: środa godz. 12.30 Polsat Sport, godz. 16.00 Polsat Sport Extra