W kobiecej rywalizacji, składającej się z trzech konkursów, Norweżka zwyciężyła w klasyfikacji generalnej przed Niemką Juliane Seyfarth i Austriaczką Evą Pinkelnig.
 
„Nasz turniej zakończył się po konkursach na trzech skoczniach, w Oslo, Lillehammer i Trondheim, jednak uważam, że bardzo brakuje nam pełnej wersji, z ostatnim wyzwaniem - lotami w Vikersund” - powiedziała Lundby na antenie telewizji NRK.
 
Jako zwyciężczyni turnieju otrzymała niespotykaną dotychczas w konkursach kobiecych premię w wysokości 35 tysięcy euro, dzięki temu, że Raw Air Ladies otrzymał finansowe wsparcie od rządu Norwegii w wysokości miliona koron (95 tys. euro).
 
„W męskim turnieju zwycięzca otrzyma 60 tysięcy euro, jednak biorąc pod uwagę, że kobiety miały mniej skoków, to moża uznać, że premie są prawie takie same” - powiedział Clas Brede Brathen, dyrektor ds. skoków w norweskiej federacji narciarskiej.
 
„Plany startu kobiet w turnieju powstały już przed rokiem, lecz brakowało nam funduszy na organizację, a zwłaszcza na premie. W tym sezonie jest to jednak możliwe dzięki nieco niespodziewanej dotacji od państwa„ - dodał.
 
Storting, norweski parlament w październiku, podczas pierwszej sesji dotyczącej budżetu państwa na rok 2019, jednogłośnie przyjął wniosek dotyczący sfinansowania kobiecego Raw Air.
 
„Pierwsze dwa kroki zostały już zrobione. Po pierwsze dopuszczono nas w ogóle do Raw Air, a po drugie zadbano o prawie równe warunki finansowe. Teraz czekamy na dopuszczenie do lotów i pełny turniej” - powiedziała Lundby.