Napastnik Rakowa zdobył pierwszą bramkę dla klubu z ul. Limanowskiego. Na początku został zapytany pół żartem, pół serio czy czy ma swój ulubiony dzień tygodnia do gry w piłkę.

 

- Mogę grać w każdy dzień, w którym mamy mecz. Moje nazwisko oznacza piątek, ale to nie ma znaczenia, jestem gotowy bez względu na dzień tygodnia (śmiech) - przyznał.

 

Nigeryjczyk pierwszy raz znalazł się w podstawowym składzie podopiecznych Marka Papszuna. Czy było to dla niego zaskoczenie?

 

- Nie byłem zaskoczony, ponieważ nasz trener już w tygodniu przekazuje nam informacje kto zagra. W ten sposób przygotowuje cię mentalnie i nie jesteś zaskoczony w dniu meczowym. Wiedziałem, że zagram trzy dni przed tym spotkaniem. Mogłem się zaadaptować i być gotowym pod względem psychicznym. Dzięki mojej bramce mamy trzy punkty - zaznaczył.

 

Friday w efektowny sposób strzelił premierowego gola dla czerwono-niebieskich, wykorzystując dośrodkowanie, wyskoczył najwyżej ze wszystkich i następnie ulokował głową piłkę w siatce.

 

- Już będąc dzieckiem skakałem bardzo wysoko, wyżej od wszystkich. Z tym się po prostu urodziłem. Nadal jednak muszę pracować nad swoim timingiem, wyskokiem. Cieszę się, że po dośrodkowaniu z rzutu wolnego udało mi się strzelić gola na wagę trzech punktów. Cała drużyna zagrała dobry mecz - rzekł.

 

Na koniec "częstochowski Piątek" wypowiedział się na temat... Krzysztofa Piątka, do którego z racji nazwiska jest porównywany.

 

- Znam go, bo jestem kibicem AC Milan. Bardzo go lubię, to dobry napastnik. Ma na nazwisko Piątek, co po angielsku znaczy Friday. To dobrze (śmiech) - skwitował napastnik Rakowa.

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI