Roman Kołtoń: Jaka jest prawda futbolu o tym meczu?

 

Jerzy Brzęczek: Prawda futbolu jest taka, że wygraliśmy 1:0 z Austrią, co bardzo nas cieszy. Oczekiwaliśmy, że będzie to bardzo ciężkie spotkanie i to potwierdziło się w ciągu 90 minut. W pierwszej połowie mieliśmy duże problemy. Austriacy bardzo dobrze rozgrywali piłkę, a my zostawialiśmy im zbyt dużo miejsca. Dzięki temu z bocznych sektorów dochodzili do groźnych sytuacji. My z kolei, kiedy odbieraliśmy piłkę, nie potrafiliśmy wyjść z kontratakiem. To powodowało, że nie stwarzaliśmy zagrożenia. W przerwie zrobiliśmy korektę. Przeszliśmy na system 4-2-3-1 i wszystko zaczęło lepiej funkcjonować. Potem wszedł Krzysztof Piątek, który się nie myli i jest zawsze tam, gdzie powinien. Ta bramka jest bardzo ważna i dla niego i dla całej reprezentacji.

 

Pierwsza połowa niepokoiła.

 

Byliśmy przygotowani na agresywną i dobrą grę Austriaków. Niemoc wynikała z tego, że źle się ustawialiśmy w bocznych sektorach. To powodowało, że szeroko stojący David Alaba i Stefan Lainer cały czas byli pod grą. Nasi obrońcy wychodzili troszeczkę za późno. Mieliśmy z tym problem, dlatego dokonaliśmy korekt, by wejść z powrotem w mecz.

 

Wydawało się, że Arkadiusz Milik się spalił. Widać to było po błędach technicznych.

 

Zaryzykowaliśmy. Arek miał gorączkę i nie był w stu procentach dysponowany, ale ostatnie treningi przeprowadzaliśmy w ten właśnie sposób. Nie były to tylko jego pomyłki. Popełnialiśmy w pierwszej połowie zbyt wiele taktycznych błędów, które od razu były wykorzystywane przez Austriaków.

 

Czy wejście Piątka to konsekwencja kontuzji Piotra Zielińskiego?

 

Widzieliśmy, co zaczęło się dziać. Gdyby nie kontuzja Piotra to wrócilibyśmy do systemu 4-4-2 i wpuścilibyśmy Krzyśka. Jego wejście było planowane.

 

Wyściskał trener Kamila Grosickiego.

 

To było bardzo dobre spotkanie. Wiele się działo pod jedną i drugą bramką. Nie było kalkulacji. Prowadząc 1:0 w niektórych sytuacjach za bardzo się odgrywaliśmy. Bardzo chcieliśmy zdobyć drugą bramkę. Mogliśmy obserwować świetną akcję Roberta Lewandowskiego z Krzysztofem Piątkiem. To bardzo cieszy. Ich współpraca jest możliwa. W żadnym momencie nie mówiliśmy, że tak nie jest. Wszystko musi się wydarzyć w odpowiednim momencie. Nie wszystko na raz.

 

Lewandowski powiedział, że pełnił dziś rolę rozgrywającego. Czy to oznacza, że godzi się z taką możliwością?

 

To był wielki mecz Roberta. Jego gra świadczy o tym, jaką bierze odpowiedzialność. On w odpowiednim momencie również zostanie obsłużony i zdobędzie bramki.

 

To zwycięstwo zbudowało drużynę na eliminacje czy potrzeba dopełnienia w niedzielę?

 

Musimy podejść do tego z pokorą. Wygraliśmy to spotkanie, ale w niektórych momentach mieliśmy trochę szczęścia. Austriacy mogli zdobyć bramkę. Taka jest piłka nożna.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020