Przemysław Iwańczyk: Specjalnie dla Polsatsport.pl porozmawiamy o powrocie Roberta Kubicy do świata Formuły 1. W Melbourne, w pierwszym w tym sezonie starcie, Polak zajął 17. miejsce. Ostatnie wśród kierowców, którzy ukończyli wyścig. Czy to już nie jest wielki sukces? Po tylu latach przerwy zobaczyliśmy przecież sportowca, który wraca do światowego topu.

 

Michał Dąbski: Niewątpliwie powrót po takim czasie jest sukcesem samym w sobie. Jednocześnie dla sportowców o takim charakterze, jaki ma Robert Kubica, który przez kilka lat realizował określony plan powrotu i zapowiadał, że on to zrobi, to wielki sukces. Natomiast dla sportowca, który chce się ciągle rozwijać, czuć, że jego skuteczność wzrasta, ostatnie miejsce wcale nie daje wielkiej radości. Jednak bycie w gronie najlepszych kierowców na świecie i powrót po przebyciu tak krętej drogi to sukces.

 

Co dalej? Jak na poziomie psychologii wyciągnąć z siebie jeszcze więcej motywacji, gdy zdajesz sobie sprawę z ograniczeń? Z tego, że ty i twój kolega z zespołu jesteście najsłabsi, bo macie słaby sprzęt.

 

Jeżeli warunki zewnętrzne, sprzętowe nie pomagają nam w wygrywaniu, to najważniejsze jest to, w jaki sposób pokierujesz dalszą karierą. Zastanowić się, jakie są długoterminowe cele. Najpierw powrót, później samo bycie w elitarnym gronie, a później, być może, awansowanie do lepszych zespołów fabrycznych. To może być jeden z kolejnych kroków, żeby docelowo ścigać się w lepszym aucie. W pracy ze sportowcem trzeba konfrontować się z tym, które cele rzeczywiście są realne. Także z tym, w jaki sposób je osiągnąć. Sporty motorowe charakteryzują się tym, że im dłużej się jeździ, im większa jest powtarzalność określonej pracy, to tym lepsze są wyniki. O niezłomności Kubicy już wiemy, dzięki niej może pracować i sięgnąć po jeszcze lepszy wynik.

 

Jak wielką traumą jest wypadek? Kubica jest przecież sportowcem, który ryzykuje. Czy to może być ograniczeniem, czy, z punktu widzenia psychologii, można to przezwyciężyć?

 

Psychologia patrzy na to w ten sposób, że zagrożenie życia lub zdrowia postrzegane jest jako wydarzenie traumatyczne. Związane jest ono z naszą własną reakcją, która można podzielić na predyspozycje osobowościowe i wynikające z temperamentu, czyli jak zareagujemy na takie wydarzenie oraz na to, jakie mamy zasoby własne, by sobie z tym poradzić. Te drogi dochodzenia do siebie są bardzo indywidualne. Jedni przyjmują strategię "unikową", czyli na początku jest im łatwiej poprzez to, że nie konfrontują się z tym, co się stało. Inni natychmiast wchodzą w konfrontację, chcą wiedzieć, co się stało i dlaczego się stało. Idą szybko w stronę treningu. Nadają jakieś znaczenie temu co się stało i w tym widzą przyszłą siłę.

 

Jak Robert radzi sobie z presją? Od wielkiej euforii fanów, aż po memy, które już się pojawiły. Takie, które wykpiwają powrót Polaka, mówią, że jak tak dalej pójdzie, to zabraknie części zamiennych do bolidu Kubicy.

 

To raczej pytanie bezpośrednio do Roberta, jak on postrzega presję. Czasami to my w naszym myśleniu o zawodnikach, identyfikujemy w nim to, co sami moglibyśmy odczuwać. Wiem, że sportowcy całkiem inaczej niż kibice postrzegają tę presję. Nawet czytając fragmenty książki o Kubicy czuję, że jego odporność na sytuację po wypadku, wszelkiego rodzaju trudy, na to, co się o nim mówi i pisze jest znana. Dla wielu sportowców opinia publiczna nie jest już ważna, bo oni musieli się zahartować, by nie brać tego pod uwagę. Dużo ważniejsza jest opinia osób bliskich, ich wsparcie, a nie to, co ktoś powie, napisze, czy jakie zrobi memy w internecie.

 

Gdzie będzie Robert Kubica za rok, w następnym sezonie? Jesteś w stanie wyobrazić go sobie w lepszej stajni, lepszym bolidzie i konkurującego o to, by stanąć na podium?

 

Z wielką przyjemnością wyobrażam go sobie w lepszej ekipie i walczącego o podium. Natomiast myśląc o nim jako o sportowcu, patrząc przez pryzmat tej dziesięcioletniej już historii, muszę powiedzieć, że są sportowcy, którzy mają pewnego rodzaju postawę, która tworzy pewnego rodzaju mit. W przypadku Kubicy mamy taką postawę, dzięki której możemy uznać, że jest on herosem, który konsekwentnie dąży do zadziwiania całego świata.

 

Cała rozmowa Przemysława Iwańczyka z Michałem Dąbskim w załączonym materiale.