Gala Gwozdyk - Doudou: Transmisja w Polsacie Sport

Sporty walki

Ołeksandr Gwozdyk (16-0, 13 KO) od 1 grudnia jest mistrzem świata WBC wagi półciężkiej. W Filadelfii, w nocy z soboty na niedzielę będzie po raz pierwszy bronił tego pasa w starciu z solidnym Doudou Ngumbu (38-8, 14 KO). Transmisja gali w Filadelfii z walką Ołeksandr Gwozdyk - Doudou Ngumbu w nocy z soboty na niedzielę w Polsacie Sport.

Dramatyczny pojedynek z Adonisem Stevensonem wciąż mam przed oczami. Stawiałem na Ukraińca znając jego wielkie możliwości, ale „Superman” to był ktoś, wieloletni czempion kategorii półciężkiej, leworęczny kiler jakich mało. Kilka miesięcy po tej walce Gwozdyk przyznał, że nie walczył wcześniej z nikim tak mocno bijącym, czuł się wtedy jak saper, bo każdy błąd mógł go kosztować przegraną przez nokaut.

 

Ale to urodzony na Haiti Stevenson został znokautowany, a później już w szatni zasłabł i stracił przytomność w drodze do szpitala. Walka o jego życie trwała kilkanaście dni, wyszedł z niej zwycięsko, ale wciąż walczy o powrót do zdrowia. Postępy są, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć jaki będzie ostateczny koszt tamtego pojedynku, który wyniósł na mistrzowski tron Gwozdyka.

 

Ołeksandr to członek złotej ukraińskiej drużyny, która była rewelacją turnieju olimpijskiego w Londynie (2012). Wasyl Łomaczenko i Ołeksandr Usyk zdobyli złote medale, Denys Berinczyk srebro, a on wraz Tarasem Szełestiukiem wrócili na Ukrainę z brązowymi medalami. Później z powodzeniem walczyli w półzawodowej lidze WSB. Dziś Łomaczenko, Usyk i Gwozdyk są zawodowymi mistrzami świata. Łomaczenko pierwszy sięgnął po mistrzowski pas, a dziś ma już ich kilka w trzech kategoriach, Usyk zunifikował wszystkie tytuły w wadze junior ciężkiej i teraz spróbuje swych sił w najcięższej kategorii. W grudniu dołączył do nich Gwozdyk. A wszystkie te sukcesy są zasługą wyjątkowego trenera, Anatolija Łomaczenki, ojca Wasyla.

 

Dziś w narożniku Gwozdyka stoi Teddy Atlas, pierwszy trener Mike’a Tysona. Znany komentator, kontrowersyjny szkoleniowiec, który ponad ćwierć wieku temu doprowadził Michaela Moorera do mistrzostwa wagi ciężkiej. Nie z każdym było mu po drodze, z Aleksandrem Powietkinem nie wyszło, ale Gwozdyk na razie bardzo sobie z współpracę z Atlasem chwali.

 

To Teddy Atlas znakomicie poprowadził go w walce ze Stevensonem, zobaczymy jak teraz Ukrainiec poradzi sobie w starciu z Doudou Ngumbu (38-8, 14 KO), 37 letnim Kongijczykiem mieszkającym we Francji. Atlas wbija mu do głowy, że nie może zlekceważyć rywala.

 

Gwozdyk mieszkający wraz z rodziną (ma trójkę dzieci) w Kalifornii marzy o zunifikowaniu wszystkich pasów w wadze półciężkiej, chce dokonać tego co Usyk w wyższej kategorii, ale tak się składa, że pozostali mistrzowie, tak jak on też mówią po rosyjsku i mają podobne cele. Jego bliski kolega, czempion WBO, Rosjanin Siergiej Kowaliow był już tego bliski, ale stracił trzy pasy z Andre Wardem. Znakomitymi pięściarzami są też rodacy Kowaliowa, Artur Bietierbijew (IBF) i Dmitrij Biwoł (WBA).

 

Który z nich zostanie królem wagi półciężkiej? Gwozdyk nie jest bez szans. Ma prawie 190 cm wzrostu, znakomitą pracę nóg i cios, którym może powalić każdego, ale Biwoł i Bietierbijew mają równie mocne argumenty. Na razie zadanie stojące przed Gwozdykiem jest proste, musi w nocy z soboty na niedzielę pokonać w Filadelfii Ngumbu.

 

Transmisja gali w Filadelfii z walką mistrzowską o pas WBC: Ołeksandr Gwozdyk vs Doudou Ngumbu w nocy z soboty na niedzielę od godziny 4:00 w Polsacie Sport!

 

W Kalifornii też ciekawie

 

Tej samej nocy w kalifornijskim Indio pełnię swoich możliwości będzie miał okazję pokazać Ryan Garcia (17-0, 14 KO) , jeden z najciekawszych młodych amerykańskich pięściarzy, zapewne przyszły mistrz wagi lekkiej, który w dziesięciorundowym pojedynku zmierzy się z Portorykańczykiem Jose Lopezem (20-3-1, 14 KO).

 

Dla Kalifornijczyka Garcii, uznanego przez ESPN prospektem 2017 roku, to ekscytujący powrót do domu. To przecież jego stan, dwanaście miesięcy temu, też w marcu, wyprzedał w Indio halę i znokautował Fernando Vargasa. Teraz chce zrobić to samo z Lopezem.

 

W jego narożniku po raz drugi stanie Eddy Reynoso znany ze współpracy z Saulem Alvarezem. Pierwszy raz wspierał go w nowojorskiej Madison Square Garden, 15 grudnia minionego roku. W walce wieczoru Alvarez znokautował wtedy Rocky’ego Fieldinga, a Garcia to samo zafundował Braulio Rodriguezowi.

 

Teraz też jest faworytem, a Oscar De La Hoya, właściciel Golden Boy Promotions mówi wprost: jeśli chce zostać w przyszłości mistrzem świata takie walki musi wygrywać.

 

Zdaniem legendarnego czempiona, dziś wpływowego promotora, ten 20 letni chłopak z Victorville ma wszystko, by zostać wielką gwiazdą zawodowego boksu, ale oczywiście nikt nie lekceważy pięć lat starszego Lopeza (20-3-1, 14KO). Portorykańczyk też uważany był za kandydata do mistrzowskich pasów, ale przegrał dwie z ostatnich trzech walk i jego notowania wyraźnie spadły.

 

Teraz ma szansę odegrać się na Garcii. Gdyby tego dokonał popsułby humor nie tylko De La Hoi. Tyle, że prawdopodobieństwo takiego rozwiązania jest mało prawdopodobne, Ryan Garcia jest na fali i zapewne zapisze na swoim koncie kolejne zwycięstwo. A później kto wie, może jeszcze w tym roku dostanie walkę o tytuł, bo gołym okiem widać, że jest ulubieńcem Oscara De La Hoi.

 

Transmisja gali w Indio z walką Ryan Garcia vs Jose Lopez w nocy z soboty na niedzielę od godziny 03.00 w Polsacie Sport Extra.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze