Mistrz Polski nie obroni tytułu. PGE Skra przegrała dwa razy z Jastrzębskim Węglem i odpadła z walki o medale. Sensacja? Niespodzianka? No chyba jednak nie, biorąc pod uwagę fakt, że na tym etapie rozgrywek rywalizowały ze sobą trzecia z szóstą drużyną po fazie zasadniczej.

 

Tak tylko przypomnę, że to drużyna z Jastrzębia była na trzecim miejscu w tabeli, a Skra na szóstym. Zaskakujące jest jedynie to, jak łatwo ekipa z Jastrzębia wygrała drugi mecz w Bełchatowie. 


Niezwykle ciekawa jest rywalizacja w drugiej parze pierwszej rundy play-off pomiędzy drużynami z Zawiercia i Radomia, co można fajnie opisać na przykładzie dwóch zawodników reprezentujących barwy Cerradu Czarnych i Aluronu Virtu Warty - Wojciecha Żalińskiego i Marcina Walińskiego.


Patrząc na obu graczy można powiedzieć, że różni ich w zasadzie tylko... jedna literka w nazwisku. Bo reszta - patrząc też przez pryzmat obu klubów - zgadza się jak mało co. Obaj siatkarze grają na przyzwoitym poziomie, obaj zostawiają na boisku serducho, obaj mają też zaletę, że jedną akcją, jednym zagraniem potrafią zmienić obraz meczu. Zrobił to Waliński podczas pierwszego meczu obu drużyn w Zawierciu, zrobił to Żaliński podczas drugiego starcia w Radomiu. W rywalizacji drużyn z Radomia i z Zawiercia mamy remis 1:1. W najbliższą niedzielę okaże się kto awansuje do półfinału mistrzostw Polski i kto ostatecznie powalczy o medale.


Przed rozpoczęciem rywalizacji w tej parze Żaliński powiedział na konferencji prasowej, że on i jego koledzy zrobią wszystko, aby awansować do półfinału, gdyż dla niego i jego kolegów być może to ostatnia szansa na to, aby wywalczyć medal w klubowych rozgrywkach. I że druga taka szansa może się już nie powtórzyć. Myślę, że dokładnie to samo mógłby powiedzieć Waliński. Medal z pewnością byłby dla nich w jakiś sposób spełnieniem realizacji zawodowej, spełnieniem ambicji, formą nagrody i uznania za całą karierę. 


Wojciech Żaliński ma 31 lat i aż dziw bierze, że w swoim sportowym CV do tej pory nie ma ani jednego medalu wywalczonego na krajowym podwórku. Marcin Waliński ma 29 lat i jego dorobek w seniorskiej siatkówce jest identyczny jak kolegi z Radomia. Obaj mają w kolekcji medale wywalczone w czasach juniorskich, w młodszych kategoriach wiekowych, ale wszyscy wiemy, że to nie to samo co w seniorach. Patrząc na obu graczy, widząc ich podejście do zawodu, zaangażowanie i sportową ambicję, ciężko będzie patrzeć, że w niedzielę jeden z nich znów będzie musiał obejść się smakiem.