- Ostatnią walkę przegrałem, ale uważam to za zbieg różnych błędów i przypadków. To nie było dla mnie łatwe, to pierwsza porażka i to w takim stylu i z takim rywalem. Moje ego ucierpiało. Po przeanalizowaniu tego, co się stało, po pogodzeniu się z tym, czuję, że odbudowałem się psychicznie. Wiem, że jestem w takim, a nie innym miejscu, że moja kariera stanęła teraz pod dużym znakiem zapytania. Gdy padło nazwisko Robert Talarek, który jest silny i nieustępliwy, od razu powiedziałem, że jestem za i trener też jest za. Bierzemy to i udowadniamy moją wartość, bo wiem, że dużo więcej potrafię i dużo więcej mogę osiągnąć - mówił Szymański w rozmowie z Polsatem Sport.

 

W jednym z wcześniejszych wywiadów pięściarz postawił sprawę jasno. Zapowiedział, że jeżeli nie wygra z Talarkiem, to zakończy karierę. Wydaje się, że zdania nie zmienił.  

 

- Najbliższą walkę traktuję na zasadzie "wóz albo przewóz". Jestem na niej skoncentrowany w stu procentach, ale nie buduję dodatkowej presji, że muszę. W jednym z wywiadów powiedziałem, że Robert może ja muszę. Bo gdybym przegrał z Robertem, którego bardzo cenię, ale mierzę dużo wyżej, to na pewno zakończę karierę. Nie zamierzam rozmieniać się na drobne. Tą walką chcę udowodnić swoją wartość i zmierzać dalej ku swojemu celowi. Te przegraną walkę traktuję jako wpadkę, jako lekcje i nauczkę. Walką z Talarkiem muszę udowodnić, że tak było.

 

Szymański opowiadał też o przygotowaniach do kwietniowego starcia i atutach rywala.

 

- Bardzo ciężko pracuję i myślę, że Robert niczym mnie w ringu nie zaskoczy. Przeanalizowaliśmy go bardzo dobrze. Widzę, że trener też bardzo dobrze analizował Talarka i moje akcje, elementy taktyczne są "skrojone" pod Talarka. Ja tez czuję, że to funkcjonuje, że to fajnie wygląda. Na sparingach realizuję wszystkie założenia taktyczne. Główną atutem Roberta jest siła, ale też nie róbmy z niego King Konga. Myślę, że moimi umiejętnościami bokserskimi spokojnie zniweluję różnicę siły. Uważam nawet, że w tym pojedynku mogę być od niego silniejszy fizycznie - przewiduje zawodnik z Konina.

 

Szymański nawiązał współpracę z Gusem Currenem, trenerem, który pracował m.in. z Tomaszem Adamkiem i  Ewą Brodnicką. Tryskający dobrym humorem Amerykanin zdradził, co zmienił w boksie nowego podopiecznego.


- Co poprawił Patryk? Fryzurę. Teraz jego włosy są ułożone perfekcyjnie. A mówiąc zupełnie serio, widzę spory postęp. Analizowałem boks Patryka i zastanawiałem się, co jest nie tak. Teraz już wiem, Patryk źle pracował na nogach. Walczył po europejsku, miał zbyt sztywne nogi. Naprawiliśmy to. Obniżyliśmy pozycję, przez co Patryk jest silniejszy. Nawet jak pchasz samochód, musisz ugiąć kolana. Wtedy twoja siła jest większa. Patryk już to wie i wykorzysta to w walce z Talarkiem, którego bardzo cenię i szanuję. Robert to silny pięściarz, twardziel. Daje emocjonujące walki, a to podoba się kibicom. Boks to nie golf, kibice muszą być zadowoleni. Talarek to będzie duże wyzwanie, przed nami naprawdę twardy wieczór - przewiduje Curren.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.