Wykorzystanie istniejących już łotewskich obiektów znacznie ograniczyłoby koszty. Większość dyscyplin rozegrana ma być w aglomeracji Sztokholmu, natomiast narciarstwo alpejskie w Are, które było gospodarzem tegorocznych mistrzostw świata. Skoki i biegi narciarskie mają się odbyć w Falun, a biathlon w Oestersund, w którym w marcu zorganizowano MŚ. Oficjalna nazwa imprezy to „Stockholm-Are 2026”.

 

Szwecja od początku sugerowała, że saneczkarstwo i bobsleje z powodu wysokich kosztów budowy odpowiednich obiektów mogłyby się odbyć we współpracy z Łotwą, która w Siguldzie posiada nowoczesny tor.

 

W piątek w liście do szwedzkiego komitetu olimpijskiego (SOK), cytowanym przez agencję TT, premier Łotwy napisał, że „jest to unikalna okazja i możliwość pokazania, że jesteśmy w stanie zorganizować zawody sportowe na najwyższym poziomie. To również jest to dla nas szansa dla rozwoju potrzebnej nam infrastruktury sportowej. Pracujmy zatem wspólnie nad uzyskaniem honoru zostania gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich w 2026 roku”.

 

SOK złoży pełne i ostateczne podanie do międzynarodowego komitetu olimpijskiego 12 kwietnia. Potrzebna do niego jest państwowa gwarancja bezpieczeństwa obejmująca m.in. obietnicę wiz dla wszystkich uczestników, zagwarantowanie poszanowania praw człowieka oraz generalnego bezpieczeństwa dla całej imprezy. Ten koszt wstępnie obliczony przez rząd i policję to 50-60 milionów euro.

 

Premier Szwecji Stefan Loefven obiecał, że do tego dnia rząd przedstawi taką gwarancję. MKOl zapewnił jednak, że ostatecznie może ona zostać przedstawiona nawet do 24 czerwca, czyli dnia głosowania nad wyborem gospodarza igrzysk w Lozannie.

 

Organizacja ZIO razem z Łotwą nie sprawi według planów żadnych problemów logistycznych, ponieważ nie licząc połączeń lotniczych już dzisiaj ze Sztokholmu odpływa do stolicy Łotwy Rygi kilka dużych promów pasażersko-samochodowych dziennie.

 

SOK promuje pomysł organizacji „taniej” zimowej olimpiady z wykorzystaniem istniejących obiektów już od kilku lat spotykała się ze sprzeciwem zarówno społeczeństwa jak i władz Sztokholmu. Od kilku miesięcy poparcie zaczęło jednak rosnąć.

 

W ostatnich badaniach opinii publicznej przeprowadzonych 26 marca już tylko 17 procent Szwedów jest przeciwna, a 55 procent popiera ZIO w 2026 roku. Pozostali to niezdecydowani.