Fakt, że w parze Perugia - Monza doszło do trzeciego meczu jest bez wątpienia największą sensacją pierwszej rundy play-off siatkarskiej Serie A1. Perugia to przecież zwycięzca sezonu zasadniczego. Zespół, który przegrał zaledwie cztery mecze. Wprawdzie wśród tych porażek, znalazła się też poniesiona i to na własnym parkiecie, 2:3 z Veroną, ale było to w pierwszej rundzie i wszyscy, którzy znają się trochę włoskiej siatkówce uważali ten wynik za wypadek przy pracy Perugii. 

 

W ostatnim meczu o żadnym przypadku mowy być jednak nie mogło. Monza znów wygrała 3:2 i w pełni zasłużyła na to zwycięstwo. To co wyczyniał Oleh Plotnytskyi przechodziło wszelkie pojęcie. Niespełna 22-letni, niewysoki jak na siatkarza zawodnik, rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie, ba najlepszy od kiedy gra we Włoszech (to jego drugi sezon w Serie A1). Zdobył 29 punktów, atakował z 63% skutecznością, popisał się pięcioma asami serwisowymi. 

 

Słowem zagrał niczym as atutowy Perugii Wilfredo Leon, który w drugim meczu z Veroną wprawdzie atakował z jeszcze większą skutecznością - 68%, zdobył 23 punkty, ale miał wyraźnie słabszy dzień na zagrywce. Dla Leona zaledwie jeden as to grubo poniżej średniej. Zresztą cały zespół serwował dużo słabiej niż normalnie. Cztery punkty zdobyte zagrywką, to do tej pory w zasadzie minimum samego Leona. 

 

Jak będzie w sobotę w Perugii? Każdy inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy, byłby nie tylko gigantyczną sensacją, byłby totalnym trzęsieniem ziemi. 

 

Transmisja z meczu Sir Safety Conad Perugia - Vero Volley Monza od godz. 20.25 na Polsatsport.pl