Już w pierwszej rundzie turnieju głównego Hurkacz stanął przed trudnym zadaniem jakim było zetknięcie się z Coriciem, który był rozstawiony z numerem dziewiątym. 22-latek jest rówieśnikiem naszego zawodnika, ale posiada zdecydowanie większe doświadczenie na arenie międzynarodowej. Nadzieje kibiców Biało-Czerwonych były jednak spore, ponieważ Hurkacz udowodnił już tym roku, będąc w Stanach Zjednoczonych, że potrafi pokonywać wyżej notowanych od siebie przeciwników.

Pogoda w Monte Carlo nie była najlepsza ze względu na padający deszcz. Udało się jednak doprowadzić do rozpoczęcia batalii.

Hurkacz znakomicie zainaugurował spotkanie, wygrywając pierwszego gema do zera. Polski zawodnik popisał się trzema mocnymi zagrywkami i nie pozwolił Coriciowi na zbyt wiele. W dalszej fazie rywalizacji przebieg był o wiele bardziej wyrównany. Chorwat doprowadził do remisu, natomiast przed zmianą stron pierwszy raz wyszedł na prowadzenie w secie.

Przy stanie 3:2 dla Coricia, mimo długich wymian, Hurkacz nie był w stanie doprowadzić do remisu. Odpowiedź Polaka nastąpiła w kolejnym gemie, po tym jak Corić wyrzucił return. W tym fragmencie konfrontacji trwała walka cios za cios. W dziesiątym gemie chorwacki tenisista popisał się świetną akcją i zapewnił sobie dwie piłki setowe. Po pierwszym błędzie, wykorzystał drugiego setbola i tym samym zwyciężył pierwszego seta 6:4.

W drugiej partii, podobnie jak w inauguracyjnej, pierwszy gem należał do Hurkacza. Przed zmianą stron Corić zdążył doprowadzić do remisu, ale w trzecim gemie Polak obronił trzy break pointy rywala i samemu przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Chorwat zrehabilitował się w kolejnej odsłonie, w której w decydującym momencie popisał się wygrywającym serwisem. Od stanu 2:2 wrocławianin przejął inicjatywę. Świadczy o tym triumf w trzech gemach z rzędu. Polak był o krok od zwycięstwa w secie, ale jego rówieśnik nie miał zamiaru odpuszczać.

Kiedy Hurkacz nie trafił forhendem po linii, na tablicy świetlnej widniał wynik... 5:5. To zwiastowało niesamowite emocje. Będący pod presją polski zawodnik stanął na wysokości zadania. Najpierw przy bardzo dobrym serwisie odzyskał prowadzenie, aby następnie w kolejnym gemie przypieczętować triumf 7:5.

Niestety, na początku trzeciego seta znowu dała o sobie znać niekorzystna aura. Przy prowadzeniu 1:0 Coricia postanowiono przerwać pojedynek ze względu na padający deszcz.

Gra wznowiona została dopiero po dwóch godzinach przerwy. Skuteczny bekhend Coricia zagwarantował mu prowadzenie 2:0. W trzecim gemie doszło do odwrotnej sytuacji, w której Chorwat popisał się nieskutecznym zagraniem z bekhendu i dzięki temu Hurkacz złapał kontakt z rywalem.

W kolejnych kilkunastu minutach kibice w Monte Carlo byli świadkami wymiany gem za gem. Na zmianie stron chorwacki zawodnik prowadził 4:3. W kolejnej odsłonie Polak zepsuł bekhend, następnie Corić popisał się ładną akcją i świetnym serwisem. To dało mu triumf i spory krok w stronę wygranej w całym spotkaniu.

W tym fragmencie gra była co jakiś czas przerywana ze względu na deszcz i kosmetykę kortu. W dziewiątym gemie Hurkacz wygrał przy swoim serwisie do zera, przedłużając nadzieję na doprowadzenie do remisu w trzecim secie. Scenariusz ten został zrealizowany. Wrocławianin popisał się kapitalnym returnem na wagę break pointu. W następnej akcji Corić popełnił długo wyczekiwany błąd i gra toczyła się dalej (5:5).

Niestety, były to miłe złego początki Hurkacza w końcówce spotkania. Kolejny gem padł łupem Coricia, który poszedł za ciosem i chwilę później zapewnił sobie triumf i awans do kolejnej rundy.

Hubert Hurkacz - Borna Corić 4:6,7:5,5:7

WYNIKI I TERMINARZ ATP W MONTE CARLO