W poniedziałek organizatorzy ogłosili, że po 11 kolejnych edycjach w Ameryce Południowej i 29 w Afryce słynny Rajd Dakar przenosi się po raz pierwszy w historii do Azji, a gospodarzem w 2020 roku będzie Arabia Saudyjska.

 

- To świetna decyzja, najlepsza jaką w obecnych warunkach można było podjąć. Możliwości organizacyjne w Ameryce Południowej już się wyczerpały i było powszechne oczekiwanie zmiany. Tam z roku na rok było coraz gorzej, a już ściganie się w Peru w kółko po tych samych trasach było męczące i robione na siłę - powiedział Sonik.

 

Jak dodał, nie wyklucza powrotu Dakaru na ten kontynent, ale tylko jeśli organizatorzy powrócą do formuły sprzed lat. - Pierwsze rajdy w Ameryce Południowej były wspaniałe. Jeżdżenie znad Atlantyku nad Pacyfik i z powrotem sprawiało wiele radości. Ostatnio jednak nie wiadomo było, gdzie ten rajd uda się zorganizować i w jakich warunkach. To było frustrujące - zauważył.

 

Sonik podkreślił, że według niego Arabia Saudyjska jest obecnie najlepszym miejscem do przeprowadzenia Dakaru.

 

- Pojawiały się pogłoski o możliwym powrocie Dakaru do Afryki, ale według mnie Arabia Saudyjska z kilku powodów jest znacznie lepsza. Przede wszystkim jest tam bezpiecznie, a po drugie nie ma zagrożenia chorobami tropikalnymi. Pamiętam, że już pół roku przed wyjazdem do Afryki trzeba się było zacząć szczepić i było to dosyć męczące. No i nie można zapominać o saudyjskich pieniądzach - zaznaczył.

 

W tym roku po raz pierwszy w historii gospodarzem był jeden kraj - Peru. W 2020 sytuacja powtórzy się.

 

- "Nie obawiam się, że przez to rajd nie będzie różnorodny. Arabia Saudyjska jest siedem razy większa od Polski i jest tam wszystko: góry, wąwozy, pustynie. Oni zrobią wszystko, żeby ten rajd się udał i wierzę, że to może być najlepszy Dakar w historii. Trawestując slogan Donalda Trumpa z ostatniej kampanii prezydenckiej: Make Dakar great again! - podkreślił Sonik.

 

Polski kierowca uważa, że uczestników Dakaru czeka w Arabii Saudyjskiej gorące przyjęcie, i to nie tylko z powodu panującego tam klimatu.

 

- Półwysep Arabski znam bardzo dobrze, cztery razy wygrywałem rajdy w Katarze, trzykrotnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a od wielu lat tam trenuję i mam stałą bazę koło Dubaju. To będzie dla nich taka olimpiada motorsportu, który jest tam niezwykle popularny. Ściganie się po pustyni można wręcz uznać za ich sport narodowy. Taka impreza może ponadto przyczynić się do stabilizacji politycznej w regionie. Wiem, że w tamtejszym środowisku rajdowym istnieje duża chęć, by w kolejnych latach przyłączyć się do Arabii Saudyjskiej przy organizacji tego wielkiego, sportowego wydarzenia - dodał.

 

Pierwsza edycja rajdu odbyła się w 1979 roku. Rywalizowano wówczas na trasie Paryż - Dakar, podobnie jak w 12 kolejnych latach. Później, do 2007 roku, przenoszono start i metę, ale zwykle rozpoczynano w Europie, a kończono w Afryce. W 2008 imprezę odwołano ze względu na zagrożenie terrorystyczne w Mauretanii. Przez następne 11 lat gościła w Ameryce Południowej. Szczegóły jej pierwszej azjatyckiej edycji mają zostać ujawnione jeszcze w tym tygodniu.