"Plan, jaki założyliśmy na tę imprezę, był taki, by zakwalifikować wszystkie kategorie na Igrzyska Europejskie oraz zdobyć indywidualnie dwa medale. Pierwsze zadanie wykonaliśmy, ponieważ w Mińsku wystartują przedstawicielki wszystkich kategorii olimpijskich, ale drugie już nie, bo żadnej z zawodniczek nie udało się stanąć na podium" - powiedział Krajewski.
 
Najlepszym rezultatem biało-czerwonych było piąte miejsca Roksany Zasiny w kategorii 53 kg.
 
"Analiza walk wykazała, że w najlepszej dyspozycji na tych zawodach była właśnie Zasina oraz Iwona Matkowska, dziewiąta w kategorii 50 kg. Pierwsza z nich wpadła na tzw. grupę śmierci, ale w końcówce przegrała brązowy medal z Białorusinką Wanesą Kaładzinską, mistrzynią świata z 2017 roku" – przypomniał szkoleniowiec.
 
"Z kolei Matkowska rozpoczęła bardzo dobrze, ale w kolejnej walce zgubiła ją chwila dekoncentracji, bowiem na minutę przed końcem wygrywała 4:0, ale to nie wystarczyło, co boli, bo przez brak czujności straciła szansę na dobrą lokatę" – dodał.
 
Pozostałe zawodniczki spisały się gorzej. Po jednej walce wygrały Katarzyna Mądrowska (62 kg) i Jowita Wrzesień (57), a najsłabiej zaprezentowały się Agnieszka Wieszczek-Kordus (68) i Daria Osocka (76). "Niezłe wrażenie zostawiła po sobie debiutantka Alicja Czyżowicz w kat. 55 kg, która wprawdzie nie zwyciężyła ani razu, ale walczyła bardzo ambitnie" – zauważył Krajewski.
 
Zdaniem trenera, fakt, że zabrakło medalu nie powinien dyskwalifikować całej ekipy. "Zasina, Mądrowska i Wieszczek-Kordus zmieniły kategorie wagowe, zabrakło w Bukareszcie medalistki sprzed roku Katarzyny Krawczyk, która przechodzi rehabilitację i pod koniec roku dołączy do kadry" - argumentował.
 
Jak wspomniał, start w ME był jednym z ważnych sprawdzianów w przygotowaniach do walki o kwalifikacje olimpijskie.
 
"Gorąco wierzę, że wszystkie kadrowiczki solidnie przepracują najbliższe pięć miesięcy i że w lepszych humorach wrócimy z mistrzostw świata w Kazachstanie" – podsumował Krajewski.