Bożena Pieczko: Do Piotra Łukasika dociera już, że jest finalistą PlusLigi?

 

Piotr Łukasik: Tak troszkę się cieszę... Niewiarygodne. Ten mecz miał wiele twarzy. (...) Tie-break to oddzielna historia. Zawsze tak jest. Wiedzieliśmy, że musimy dać z siebie wszystko. Daliśmy! To jest drużyna, która się narodziła po tych wszystkich niefortunnych wydarzeniach. Straciliśmy dwóch kluczowych zawodników, ale gramy i jesteśmy w finale.

 

Ten mecz był bardzo wymagający nie tylko pod względem fizycznym, ale także mentalnym.

 

Wydaje mi się, że to my byliśmy faworytem ze względu na to szybkie zwycięstwo w Jastrzębiu. Mieliśmy przewagę psychologiczną. (…) W tie-breaku nasza siła, nasza wiara wystarczyła.

 

Już w sobotę pierwszy mecz finałowy przeciwko ZAKSIE, która chyba nie ma przed wami żadnych tajemnic. Jak wygrać to spotkanie?

 

Nie wiem. Nie chce mi się nawet o tym myśleć. Przepraszam, to jest poza mną. Tutaj, dla mnie, dla nasz wszystkich, to był finał. Wygraliśmy go i teraz mamy przyjemność zagrać kolejny finał. Już o złoty krążek. (...) Możemy osiągnąć wszystko w tym sezonie.

 

WYNIKI I TERMINARZ PLUSLIGI