Haraslin: Trener Stokowiec zrobił z nas drużynę

Piłka nożna

Stokowiec ma wszystko zaplanowane. Rozumiemy się z nim . On lubi swoją pracę, my lubimy granie w piłkę - tak o współpracy z trenerem Lechii opowiada pomocnik Lechii, Lukas Haraslin, z którym porozmawialiśmy przy okazji zbliżającego się finału Totolotek Pucharu Polski. Słowaka zapytaliśmy m.in. o to, jak radzi sobie z rolą "wodzireja" w szatni lechistów po odejścia Sławomira Peszki.

Łukasz Borowski: Już za kilka dni finał Totolotek Pucharu Polski. Jakie emocje towarzyszą Ci przed spotkaniem?

 

Lukas Haraslin: Finał jest jeden, wyjątkowy. Nie gra się takich meczów codziennie. Cieszę się, że będę mógł wystąpić w takim meczu, na tak dużym stadionie. Przeżyje taki mecz pierwszy raz w swoim życiu.

 

Jesteś bardzo zżyty z gdańskimi kibicami. Oni oczekują sukcesów, bo ostatni raz z Pucharu Polski mogli cieszyć się 36 lat temu, kiedy to Lechia wygrała finał z Piastem Gliwice w Piotrkowie Trybunalskim. Marzeniem jest powtórzyć ten sukces.

 

To nie tylko marzenie fanów, ale i nasze - zawodników. Jesteśmy bardzo blisko zdobycia trofeum, ale pamiętajmy, że ostatni krok zawsze jest najtrudniejszy. Musimy się przygotować dobrze do tego spotkania, bo na pewno "spacerkiem" nie będzie.

 

Na czym polega fenomen atmosfery Lechii w tym sezonie, mimo kontuzji i wielu kartek? Wciąż macie szansę na mistrzostwo Polski.

 

Jesteśmy zgrani, duża w tym zasługa Piotra Stokowca. On stworzył z nas drużynę jako kolektyw. Jeśli któryś z nas nie może grać, inny bez problemu go zastąpi.

 

Czym da Ciebie jest ten finał? Miałeś marzenia, jak przychodziłeś do Lechii. Cieszysz się, że zostałeś mimo propozycji z Włoch?

 

Jestem już w Lechii czwarty sezon, więc to nie jest krótko. Na finał się cieszę, bo to będzie mój pierwszy tak wielki mecz. Chce osiągnąć sukces z Lechią, ponieważ jestem związany z tym klubem, nie tylko kontraktem.

 

Jagiellonia to także czołowy zespół tej ligi. Co o nich możesz powiedzieć?

 

Jaga jest trudnym przeciwnikiem, pokazują to regularnie w lidze i w meczach przeciwko nam też to pokazali. Technicznie i fizycznie jest to bardzo dobry zespół. Myślę, że w tym spotkaniu obie drużyny zagrają bardzo ofensywnie.

 

Wasi kibicie wykupili 10 tysięcy biletów w niespełna godzinę.

 

Tak, bardzo mnie to zaskoczyło. Nie widziałem takiego ruchu nigdy w życiu, ale bardzo cieszy to całą naszą drużynę. Wiem, że kibice w Warszawie będą nas wspierać z całych sił.

 

Pokazuje to tylko ogrom oczekiwań gdańskich kibiców. Dodajmy do tego fakt, że w tym sezonie już zapewniliście sobie grę w europejskich pucharach latem.

 

Jest to sukces, ale z tego sukcesu będziemy cieszyć się po 20. maja, czyli po ostatniej ligowej kolejce. Zostało nam pięć spotkań w sezonie. Nie myślimy co dalej. Najważniejszy oczywiście jest czwartkowy mecz na PGE Narodowym.

 

Jak stałeś się wodzirejem w szatni?

 

Przed sezonem powiedzieliśmy sobie, że pięknie byłoby coś osiągnąć w tym roku. Na początku razem ze Sławkiem Peszko wiedliśmy prym w szatni. Sławek później odszedł i tak zostałem sam. Koledzy mi czasem przecież pomagają.

 

Co byś chciał osiągnąć z Lechią?

 

Na pewno zdobyć trofeum, to jest marzenie każdego zawodnika. Występ w europejskich pucharach też spełni moje marzenia. Teraz skupiam się na Pucharze Polski i to jest mój priorytet.

 

Na koniec zadam pytanie o szkoleniowca. Jakim trenerem jest Piotr Stokowiec?

 

Trener ma wszystko doskonale zaplanowane. Rozumiemy się z nim jako drużyna, on lubi swoją pracę, my lubimy granie w piłkę. Bardzo dobrze się dogadujemy, bardzo nam pomaga.

 

WYNIKI I DRABINKA TOTOLOTEK PUCHARU POLSKI

Łukasz Borowski, mż, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze