Lech sięga po napastników z rezerw

Piłka nożna
Lech sięga po napastników z rezerw
fot. Cyfra sport

Na finiszu rozgrywek Lech Poznań ma poważne kłopoty z napastnikami. W tej sytuacji sztab szkoleniowy sięgnął po piłkarzy z trzecioligowych rezerw. W sobotę podopieczni Dariusza Żurawia podejmować będą Zagłębie Lubin, z którym w tym sezonie dwukrotnie przegrali.

W sobotę w Szczecinie lechici z konieczności zagrali od pierwszej minuty z 17-letnim Filipem Marchwińskim w ataku, który częściej w swojej karierze występował jako ofensywny pomocnik. Na ławce nie było już żadnego innego nominalnego napastnika. Christian Gytkjaer i Timur Żamaledtinow są kontuzjowani, uraz barku ma Joao Amaral, który również mógłby zagrać w ataku.

 

 - W przypadku Timura, Christiana i Joao każdy dzień działa na naszą korzyść. Myślę, że od poniedziałku wrócą do treningów, niektórzy będą pracować jeszcze indywidualnie, inni już z zespołem - tłumaczył szkoleniowiec "Kolejorza".

 

Lech w tygodniu zgłosił do rozgrywek dwóch napastników z trzecioligowych rezerw - Filipa Szymczaka i Krzysztofa Kołodzieja. Pierwszy z nich to 16-latek, Kołodziej z kolei jest o dziewięć lat starszy i jest najlepszym strzelcem drugiego zespołu w tym sezonie.

 

 - Kołodziej to ważna postać w drużynie rezerw, razem z Darkiem Dudką to najbardziej doświadczeni zawodnicy w drużynie. Trzymają ten rygor i pewien ton w zespole. Po dzisiejszym i jutrzejszym treningu zadecydujemy, czy obaj piłkarze znajdą się w osiemnastce meczowej. Tych opcji w ataku nie mamy zbyt wiele, ale postaramy się, żeby ta nasza gra dobrze wyglądała i żebyśmy byli skuteczni pod bramką przeciwnika - tłumaczył Żuraw.

 

Trener poinformował również, że do składu po kontuzji wraca Darko Jevtic, a za kartki muszą pauzować Maciej Makuszewski i Rafał Janicki. Z kolei żółty kartonik, który ujrzał Robert Gumny w Szczecinie, został anulowany po odwołaniu klubu i prawy obrońca Lecha w sobotę będzie do dyspozycji sztabu szkoleniowego.

 

Poznaniacy wciąż mają szanse na zajęcie czwartego miejsca, które może zagwarantować udział w europejskich pucharach. Warunkiem jest zwycięstwo Lechii Gdańsk w czwartkowym finale Pucharu Polski nad Jagiellonią Białystok.

 

 - Plan jest taki, żeby wygrać cztery następne mecze i na tym będziemy się skupiać, bez względu na to, czy dziś w finale wygra Lechia czy Jagiellonia - podkreślił Żuraw.

 

Lechici w rundzie zasadniczej dwukrotnie po 1:2 przegrali z Zagłębiem. Zdaniem opiekuna poznańskiej drużyny lubinianie to solidny przeciwnik, mający w składzie indywidualności.

 

 - Zagłębie ma wielu dobrych zawodników, takich jak Damjan Bohar, Filip Starzyński czy Bartłomiej Pawłowski, ale my przygotowujemy się pod kątem gry z solidnym zespołem. Lubią grać wysokim pressingiem, ale też popełniają błędy i będziemy chcieli je wykorzystać - zaznaczył.

 

Wciąż nie jest znana przyszłość Żurawia w Lechu, który kontrakt na prowadzenie pierwszej drużyny (wcześniej był trenerem rezerw) ma ważny do końca sezonu.

 

 - Nie ma jeszcze decyzji, tyle na ten temat w tej chwili mogę powiedzieć - skwitował.

 

Mecz Lecha z Zagłębiem rozegrany zostanie w sobotę o godz. 18.

mż, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze