Pierwsze minuty pojedynku upłynęły na wzajemnym "badaniu się" obu zawodników. Walka była prowadzona w stójce - Iaquinta korzystał głównie z technik bokserskich, natomiast Cerrone pomagał sobie kopnięciami. W końcówce drugi z wymienionych spróbował high kicka, jednak jego przeciwnik był czujny i nie dał się zaskoczyć.

 

W drugiej rundzie obaj zawodnicy również nie sprowadzili walki do parteru, chociaż Iaquinta parę razy próbował przechwycić nogę Cowboya. Znów obserwowaliśmy wymiany w stójce, a pod koniec tej części Alowi udało się zaskoczyć przeciwnika kilkoma mocnymi ciosami.

 

W trzeciej o wiele lepsze wrażenie sprawiał Cerrone, który mógł nawet skończyć walkę przed czasem, po tym, jak posłał Iaquintę na deski krótkim, lewym sierpowym, jednak w ostatniej chwili jego przeciwnika uratował gong.

 

W trakcie walki na twarzy Iaquinty pojawiały się kolejne rozcięcia, a przewaga coraz wyraźniej rysowała się po stronie doświadczonego Cowboya. Na początku czwartej partii 36-letni zawodnik zaskoczył młodszego o cztery lata Iaquintę frontalnym kopnięciem i ten po raz kolejny osunął się na matę. Wydawało się, że koniec jest blisko, jednak Al aktywnie się bronił, nie pozwalając przeciwnikowi na wpięcie się zza jego pleców.

 

Ostatnia runda stanowiła potwierdzenie dominacji Cerrone'a, który jeszcze bardziej podkręcił tempo i trafiał przeciwnika kolejnymi ciosami w stójce. Ten próbował atakować zamaszystymi sierpowymi, jednak jedynie pruły one powietrze. Po końcowym gongu sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Cerrone'a.

 

Amerykanin zapisał tym samym na swoim koncie 23. zwycięstwo w amerykańskiej organizacji. Pokonanie czwartego dotychczas w rankingu kategorii lekkiej Iaquinty pozwoli mu z pewnością wspiąć się nieco w górę hierarchii (przed walką był ósmy) i, być może w przyszłości, otrzymać drugą w jego karierze szansę na walkę o pas.