Przed nami czterogwiazdkowe turnieje w Itapemie, Jinjiang, Ostrawie, Warszawie, Espinho, Tokio i Moskwie, pięciogwiazdkowe w Gstaad i Wiedniu oraz kluczowe dla rankingu bardzo wysoko punktowane mistrzostwa świata w Hamburgu. Po tym kilkumiesięcznym maratonie na plażach całego globu sytuacja polskich par powinna być już klarowna. Wiele wskazuje jednak na to, że za 14 miesięcy nad Zatoką Tokijską zobaczymy w akcji trzy nasze duety.


Mowa o Grzegorzu Fijałku i Michale Brylu, Piotrze Kantorze i Bartoszu Łosiaku oraz o Kindze Wojtasik i Katarzynie Kociołek a więc parach, które na razie zakwalifikowały się na wspomniany mundial w Niemczech. Dla wszystkich prawdziwe granie rozpoczyna się w połowie maja. Fijałek i Bryl mają za sobą w tym sezonie dopiero dwa starty. Druga para finału cyklu World Tour 2018 zajęła czwarte miejsce w Dosze oraz piąte w Xiamen. Kantor i Łosiak w Chinach zajęli dziewiątą pozycję, w Katarze - i w styczniu pod dachem w Hadze – piątą. Tylko jeden turniej mają na koncie Kinga Wojtasik (dawniej Kołosińska) i Katarzyna Kociołek, które w Xiamen finiszowały dwudzieste piąte.


Kiedy doczekamy się pierwszego polskiego medalu w tym roku? Oby jeszcze przed powrotem karuzeli World Tour na Cypel Czerniakowski. Rywalizacja nad Wisłą rozpocznie się w tym roku już dwunastego czerwca. Przygotowaniom do turnieju w klubie Monta Beach Volley towarzyszą istotne zmiany. Sebastianowi Michalakowi, który został nowym dyrektorem wypada życzyć przed wszystkim przyjaznej dla zawodników i kibiców pogody. Trudno sobie wyobrazić by była gorsza niż przed rokiem. Jedno jest pewne. Zmagania najlepszych siatkarek i siatkarzy plażowych świata będzie można śledzić na sportowych antenach Polsatu.